X-Wing jako metafora mieć czy być

Kolejny artykuł w tym tygodniu również od autora z ostatniego naboru, jednak tym razem klasyczny felieton. Zachęcamy do przeczytania i komentowania

X-Wing, jak większość współczesnych gier planszowych i figurowych, może być odbierana w dwojaki sposób – z jednej stron uważany jest za źródło niezapomnianych wrażeń z rozgrywki, salw śmiechu jak i okrzyków radości na przyjacielskiej stopie z przeciwnikiem. Innymi słowy – sielanka. Druga, mroczniejsza strona niesie za sobą gorycz, rozpacz, psychiczny ból i spocone koszulki – tak, mowa tu o scenie turniejowej.

Próbując zdefiniować format rozgrywki warto przyrównać go do innych znanych rodzajów. Za przykład przywołam Matkę-Wszystkich-Gier-Z-Użyciem-Papieru* Magic: The Gathering. Jednym  z formatów rozgrywki turniejowej jest tzw. „pre” (Limited) odnoszące się do rywalizacji ledwo co wydanym dodatkiem/setem. Każdy z uczestników dostaje losowe dodatki, z których musi ułożyć swoją talię, którą będzie rywalizować w czasie trwania turnieju. W tym formacie promowane jest doświadczenie, „rozumienie gry”, świadomość mocnych i silnych stron danego dodatku – innymi słowy ogranie i zimna kalkulacja. Do turniejów typu „pre” można podchodzić (jak i tak naprawdę do wszystkich innych) ambicjonalnie i „casualowo” chcąc spędzić dobrze czas. Nie ma w tym nic zaskakującego. Problem zaczyna się kiedy nie chcesz być „niedzielnym” graczem, a ambicje urosły do chęci zmierzenia się z najlepszymi.

W przypadku Magic’owego „pre” porażka ambitniejszego gracza, który przegrał poniżej swojego poziomu oczekiwania może zostać dość skutecznie zracjonalizowana brakiem w/w umiejętności. Rozgarnięty gracz potraktuje to jako naukę i konstruktywną krytykę, z której wciągnie wnioski na przyszłość by grać lepiej (bądź też nie – różnie bywa). Ok, wszystko w porządku, ale jakie to ma znaczenie dla głównej tezy?

31-Dogfight

Turniejowa rozgrywka  X-Wing w nomenklatorze M:tG to „constructed”. W przypadku X-Wing nazwa trochę na wyrost, ale na potrzeby zobrazowania różnic wystarczająca. 100 pkt do wykorzystania jak tylko chcesz ze wszystkiego co jest dostępne i legalne na turnieju. Wszystko, jest tu słowem kluczowym.  Możliwość skorzystania ze wszystkiego co FFG wydało, u niejednej osoby wywołuje paraliż decyzyjny. Swarm? Asy? Wieżyczki? Co wybrać!? Dedykowane fora są przepełnione wpisami z poradami, uwagami i propozycjami  dotyczącymi tej jednej, jedynej rozpiski, prawdziwego panaceum na wszystkie bolączki współczesnego meta. Liczne opinie, wpisy i analizy, często podparte turniejowymi sukcesami autorów, ludźmi niezdecydowanymi lub szukających pewniaków targają raz w jedną, raz w drugą stronę.

W ten oto sposób dochodzimy do kategorii mieć w świecie turniejowego X-Winga.

Niestety, mieć sprawdzoną rozpiskę nie uczyniło jeszcze nikogo zwycięzcą w sposób łatwy i przyjemny. Jednocześnie gorycz porażki jest jeszcze większa kiedy „eskadra, która miała przecież wygrać na autopilocie!” nie sprostała temu nierealnemu wymaganiu. Szukanie drogi na skróty, mówiąc sztampowo, zawsze prowadzi na ciemną stronę Mocy. Tak samo jak nie powierzyłbyś swojego życia na przelot samolotem bez rzeczywistego pilota, wyłącznie z autopilotem, tak samo nie powinieneś brać na wiarę tego co wymyślą inni i to co udało się im osiągnąć. Niezależnie od wszystkich protokołów i algorytmów autopilot nie posiada jednej umiejętności – nie potrafi improwizować.

Możliwość wprowadzenia przeciwnika w błąd i przechytrzenia go w „symulacji walki w kosmosie”, czym X-Wing jest przynajmniej dla mnie, jest największą satysfakcją. Możliwość improwizowania w tym czym się leci i jak się leci jest wręcz niewyobrażalna. Żadna gra czy partia nigdy się nie powtórzy – od wyboru „ziemniaków”, przez ich rozmieszczenie, aż do przypadkowych poruszeń wyżej wymienionych. Dlaczego ograniczać się do tego co ktoś inny wymyślił w grze, która promuje indywidualność i unikatowość?

Mieć, warto zaznaczyć, nie jest automatycznie synonimem czegoś złego lub nagannego w rozgrywkach turniejowych. Najlepszym przykładem połączenia solidnej, prawdopodobnej w kontekście pojawienia się rozpisce, jest eskadra tegorocznego Mistrza Polski, który do turnieju przygotował coś czego każdy się trochę spodziewał (update: identyczna rozpiska wygrała również Mistrzostwa Hiszpanii):

  • Y-Wing + TLT + Unhinged Astromech
  • Y-Wing + TLT + Unhinged Astromech
  • Y-Wing + TLT + Unhinged Astromech
  • Y-Wing + TLT + Unhinged Astromech

Stosunkowo oczywista lista nie miała godnego przeciwnika – jak na Mistrza przystało, pokonał większość przeciwników, którymi przyszło mu się zmierzyć udowadniając, że siła tej gry nie polega na statystykach statków, którymi się leci, a umiejętnościami, które stoją za graczem.

Podobnych przykładów prawidłowej oceny swoich umiejętności w stosunku do tego eskadr ze ścisłej czołówki meta można mnożyć – Mistrzostwa Włoch:

  • Dash + Lone Wolf + HLC + Outrider + APL + R2D2
  • Miranda + TLT + C3PO + Homing Missile

Najnowsze wcielenie Super Dasha sparowanego z bardzo defensywną i ciężką do zestrzelenia Mirandą, którą już zdążyła sobie zaskarbić małą rzeszę lojalnych przeciwników.

Mistrzostwa Anglii:

  • IG-88B, PTL, AdvS, Autothruster, Title, Mangler
  • IG-88C, PTL, AdvS, Autothruster, Title, HLC

Wysłużone Broboty wciąż potrafią skutecznie namieszać na niejednym turnieju w rękach doświadczonego pilota.

Mistrzostwa Skandynawii (warto zaznaczyć, że identyczna eskadra dotarła do finału Mistrzostw Polski):

  • Han Solo + Predator + Millennium Falcon + Engine Upgrade + Luke Skywalker + C-3PO
  • Jake Farrell + Proton Rockets + Veteran Instincts + Autothrusters + Push the Limit

Należy pamiętać, że korzystanie ze sprawdzonych sposobów może być dobrym rozwiązaniem, ale na pewno nie gwarantującym sukcesy. Dlaczego tak wielu z nas szuka prostych rozwiązań? Czy to aby przypadkiem nie trudność, niepewność i konieczność myślenia taktycznego nie były najważniejsze przy pierwszym zetknięciu z X-Wingiem? Czy akrylowe żetony uniku są warte Twojej duszy**?!

Pora na kategorię być w świecie turniejowego X-Winga

Z drugiej strony mamy możliwość wystawienia czegoś czym po prostu dobrze „się lata” w układzie statków, w którym czuje się komfortowo, wyrwanym ze szponów obecnego meta. Czy z tego tytułu będziesz mieć mniejsze szanse na wygraną niż ktoś kto poleci czymś „co wygrywa”? Oczywiście, że nie. Urok X-Wingów polega na pojedynku umysłów i niwelowaniu losowości na kościach zamkniętych w miniaturowych statkach, które tak uwielbiamy. Żeby nie rzucać słowami o idealistycznym świecie kompetytywnych rozgrywek, przywołam zwycięską eskadrę z Mistrzostw Hiszpanii sprzed kilku fal, która dość wyraźnie odstaje od typowych eskadr w poprzedniego jak i aktualnego meta:

  • Roark Garnet + Blaster Turret + Moldy Crow + Chewbacca
  • Airen Cracken + Swarm Tactics
  • 2x Blue Squadron Pilot + Fire-Control System

Synergia między poszczególnym statkami jest wyjątkowo zgrabna. Pozwala ona, przy umiejętnym manewrowaniu, na uzyskanie PS 12/12/4/2 lub 12/8/8/4 podczas strzelania. Prób powtórzenia tego wyczynu pewnie było wiele, ale tylko autor potrafił na tyle sprawnie pilotować wspomnianą listę, żeby wykorzystać jej pełen potencjał i wygrać turniej rangi mistrzowskiej.

Przykładów prawidłowego wykorzystania swojej inwencji można szukać na turniejach każdej rangi. Za kolejny z nich posłużyć może tegoroczny  zwyciężca Regionals w Milwaukee w USA, który sukces odniósł pilotując poniższą listę:

  • Biggs Darklighter
  • Jake Farrell + Chardaan Refit + Veteran Instincts + Autothrusters + Push the Limit
  • Corran Horn + R2-D2 + Fire-Control System + Push the Limit + Hull Upgrade

Umiejętne połączenie pewnych znanych układów (w tym przypadku mam na myśli popularny schemat Corrana) w nietypowym zestawieniu z Jakiem i Biggsem musiało nieźle zamieszać w czasie rozgrywek pozwalając osiągnąć najwyższy stopień podium. Wiwat kreatywność!

Czy w takim razie warto wystawiać się na nieme szykany ze strony innych graczy grając czymś, co zostało wymyślone przez innych, gdzie jedynym celem jest wyłącznie próba powtórzenia czyjegoś wyniku z przeświadczeniem o słuszności obranej taktyki? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Jeśli ktoś wygrywa – wieczna chwała! Lecz jeśli ktoś przegrywa? Niesmak braku wiary w swoje pomysły i kreatywność może być bardzo bolesny. W końcu mamy do dyspozycji wszystko co zostało wydane – swoje idea można na bieżąco sprawdzać i weryfikować grając z innymi, doskonaląc lub modyfikując swoje wyobrażenia o zwycięskiej eskadrze. Pytanie czy chcesz być dumny z siebie i swojej inwencji, czy chcesz mieć gotowe rozwiązania. Wszystko zależy od Ciebie i Twojego podejścia do gry turniejowej.

*Opinia Autora

**Pytanie retoryczne – oczywiście, że tak!

Komentarze

comments

10 myśli nt. „X-Wing jako metafora mieć czy być

  1. Pingback: movies

  2. Pingback: javsearch.mobi

  3. Pingback: facebook1

  4. Pingback: facebook

  5. Pingback: a2019-2020

  6. Pingback: #macron #Lassalle

  7. Pingback: cleantalkorg2.ru

  8. Pingback: 2019

  9. Pingback: W dwa lata na Kessel | X-Wing Gra figurkowa

  10. Pingback: “On gra moją rozpą!”. Kreatywność w X-wingu. | X-Wing Gra figurkowa

Dodaj komentarz