W cieniu dwóch słońc – recenzja „Twin Shadows”

20150807_180329_zpsd8npebexRozszerzenie „Twin Shadows” dopiero co miało swoją premierę, i choć w polskiej wersji językowej jest jeszcze niedostępne, to dzięki pomocy Bothan wysłanych na GenCon udało nam się zdobyć jeden egzemplarz odrobinę wcześniej. Nie tracąc czasu wziąłem się więc za rozpakowywanie pudła i pierwsze gry w Ravenowym gronie, a swoimi wrażeniami dzielę się z Wami poniżej. UWAGA! Artykuł jest długi, bo i do opisania sporo 😉

Po pierwsze – pudełko jest zaskakująco małe – mniejsze niż podstawka do X-Winga, za to wypchane zawartością. W środku znajdziemy 10 figurek, 12 nowych kafelków planszy, równo 70 kart, stos żetonów, arkusze bohaterów, książkę z nowymi zasadami i mini-kampanią oraz ulotkę z rozstawieniem misji do skirmisha znaną z podstawki i dodatków.

Zacznijmy od tego, co gracze lubią najbardziej, to jest od nowych modeli! Wśród 10 figurek znajdziemy 2 nowych bohaterów – Biva Bodhrika i Saskę Teft, 4 Heavy Stormtrooperów i 4 Tuskenów.

20150807_180405_zpswtffs3t1

Saska i Biv – nowi herosi Rebelii

Jak zwykle, modele rebelianckie odlane są z jasnoszarego plastiku. Jakość ich wykonania jest taka sama ja w zestawie podstawowym – plastik jest dość miękki i giętki,co zapobiega łamaniu się figurek, a jednocześnie dość twardy by oddać szczegóły modelu. Jedyne do czego mogę się przyczepić to twarz Saski – przeciętnie podobna do grafiki i mało szczegółowa, choć może to być wina tego pojedynczego egzemplarza. Pomimo że nie jest słaba, to zdecydowanie wypada najgorzej z całego zestawu. Biv z kolei jest genialny, model jest dynamiczny, szczegółowy i świetnie oddaje klimat postaci i tego, co robi na stole. Drugie na podium.

Heavy Stormtrooper

Heavy Stormtrooper

Imperialny Heavy Stormtrooper występują w pudełku aż 4 razy, i niestety znów w tych samych pozach. Wykonany klasycznie z szarego plastiku nie zachwyca ale i nie rozczarowuje, ot, solidna robota. Wadą tych modeli jest z pewnością największa ilość nadlewów w zestawieniu z resztą – ci, którzy będą chcieli ich przemalować chwilę się nasiedzą z nożykiem. Imperium ląduje więc na 3 miejscu.

Bez tytułu

„U-uuu-U!” – Tusken

Z pewnością jednak tytuł najlepszego modelu wędruje w ręce Tuskenów – ich modele są perfekcyjne – niesamowicie dynamiczne, oszałamiająco dokładne i świetnie odlane. Pewien znany Wam redaktor naszego portalu z pewnością będzie nimi zachwycony 😉

20150807_181925_zpskdyn2obe

Poza modelami w pudełku znajdziemy też żetony Sojuszników i Przeciwników, które potrzebne nam będą do rozegrania misji załączonych do gry (ich modele wydane są w osobnych zestawach). Są to Kayn „Kanye West” Somos, Boba Fett oraz para droidów: R2-D2 oraz C-3PO („Human-Cyborg Relations”). Do wszystkich modeli i żetonów załączone są karty (do bohaterów także arkusze) pozwalające na wykorzystanie ich zarówno w kampanii jak i skirmishu.

No dobra, modele modelami, ale w końcu mówimy tu o grze, a nie tylko o figurkach, prawda?

Zajmijmy się najpierw częścią zawiązaną z kampanią. Twórcy z Fantasy Flight Games zdecydowali się na ciekawy zabieg: w zestawie znajdujemy 4 karty misji pobocznych (dwie przypisane do bohaterów, 1 zieloną i 1 szarą) oraz dwie nowe agendy, z których każda zawiera misję poboczną. Z tych kart możemy skorzystać w trakcie zwykłej kampanii z podstawki, jednak możemy też wykorzystać nieco zmodyfikowane zasady i zawarte tutaj sześć misji połączyć w mini-kampanię, w trakcie której rozegramy 4 z nich.

Nowe Agendy bardzo dobrze sprawdzają się w mini-kampanii.

Nowe Agendy bardzo dobrze sprawdzają się w mini-kampanii.

Uważam to za niesamowicie udany pomysł – nowa kampania jest ciekawie połączona fabularnie i wypada w porównaniu lepiej od dużej kampanii z podstawki.

Po pierwsze, jest dużo szybsza – 4 misje można rozegrać w trakcie jednego wieczoru, przez co łatwiej zebrać do niej ekipę niż na wymagającą co najmniej trzech spotkań klasyczną kampanię.

Po drugie, mini-kampania jest dynamiczniejsza. Już na początku kampanii gracze otrzymują dodatkowe punkty doświadczenia (przed rozegraniem pierwszej misji!), a nagrody są większe i silniej odbijające się na postaciach. Silniejsze jest też zróżnicowanie nagród w zależności od wyniku bitwy – w podstawce różnice te były minimalne, tu z kolei warto do ostatku walczyć o zwycięstwo.

20150807_182210_zpsn4lmlylrPo trzecie, mini-kampania zawiera absolutnie najciekawszą misję do tej pory. Bez większych spojlerów mogę wam powiedzieć że Canyon Run do prostych nie należy, i obie strony będą musiały się sporo nagłówkować 🙂 A kombinować warto, bo zarówno w mini-kampanii, jak i przy wykorzystaniu jej jako misji pobocznej, nagrodą dla bohaterów za jej wygranie jest karta Counterparts, pozwalająca do kolejnych misji wykorzystywać wsparcie R2-D2 i C-3PO bez płacenia ich kosztu! Misja zwiera też interesującą mechanikę, wprowadzając 3 wymiar do rozgrywki…

Po czwarte, w mini-kampanii misje akcentują testy atrybutów, coś, co w podstawce było tylko dodatkiem, tu jest kluczem.

Ta ostatnia zaleta sprawia jednocześnie że niezwykle istotny jest dobór członków drużyny, a Saska sprawdza się tu znakomicie.

Pani inżynier świetnie sprawdza się jako agresywny support a jej talia klasowych umiejętności daje szerokie możliwości wykorzystania Device Tokenów: od wzmacniania obrony, skupiania postaci czy zadawanie nieblokowalnych obrażeń – wszechstornność to drugie imię Saski. Dodatkową zaletą jest fakt, że wydawanie rozdawanych przez nią żetonów nie wymaga akcji, przez co zarówno sama Saska jak i jej towarzysze mogą w pełni wykorzystywać swoje akcje – a ona sama potrafi nieźle przysmażyć zbroje szturmowcom. Pomimo że jej podstawowa broń posiada imponujący zakres bonusów do wykorzystania przy pomocy symboli wzmocnienia (surge) to czasami jednak lepiej jest tokenem wesprzeć heavy hiterów, jak na przykład Biva.

Biv na planszy robi dokładnie to, na co wygląda. Morduje. Skutecznie. Jego talia klasowa jest w pełni nastawiona na zwiększanie jego zdolności bojowych i wytrzymałości, więc granie nim to prawdziwa frajda dla wszystkich lubiących klasę Troopera w The Old Republic czy pewną serię filmów o komandosie z Sylwestrem Stallone w roli głównej. Biv jako pierwszy bohater ma w talii także sprzęt – i wierzcie mi, „Vibrobayonet” kładzie nawet najsilniejszych wrogów.

Nieco inaczej kształtują się role bohaterów w skirmishu – o ile Biv nadal poluje na najtwardsze modele przeciwnika, o tyle Saska z modelu wsparcia staje się wartościową wojowniczką, zdolną nieźle namieszać w planach przeciwnika. Dodatkowo pozwala ona w rebelianckich rozpiskach umieszczać jedną kartę rozstawienia Najemników – Boba Fett i Han Solo po tej samej stronie? Czemu nie! Role obu postaci akcentują karty dowodzenia przypisane do obu postaci – Biv może wykonać aż trzy ataki (Serio, trzy? W skirmishu?! To poziom Royal Guard Championa!) a Saska może z zaskoczenia pozbawić przeciwnika kontroli nad terminalem. Zwłaszcza ta druga karta ma fenomenalne znaczenie dla rozgrywki – ranne postaci kontrolujące terminale nie będą się już czuły bezpiecznie z Saską na planszy!

20150807_183257_zpsapbtpjxt

Imperium i Najemnicy na szczęście nie pozostają dłużni! Heavy Stormtrooperzy to prawdziwie ciężki orzech do zgryzienia dla rebeliantów, zarówno w trakcie kampanii jak i podczas potyczek. Przy koszcie takim samym jak zwykli szturmowcy ich ciężej uzbrojeni bracia pojawiają się na planszy tylko w dwójkę, ale za to są znacznie bardziej wytrzymali, efektywniejsi ofensywnie i jako pierwsi dają dostęp Imperium do słowa kluczowego Blast (choć niewielka liczba wzmocnień na ich kościach ataku sprawia, że bez skupienia nieczęsto będzie nam dane je aktywować – to nie Sabotażyści). Ich zasada specjalna idealnie współgra z zasięgiem ich broni (gwarantowane 4 Celności – 2 bazowe i minimum 2 z niebieskiej kości). Bez wątpienia ta jednostka odnajdzie się w skirmishowych rozpiskach – jej wskaźnik cena/jakość jest niesamowicie korzystny!

Nie gorzej prezentują się Tuskeni – choć zdecydowanie mniej wytrzymali, to jednak powalają swoim potencjałem ofensywnym. Biorąc przykład z Luke’a, Jeźdźcy Pustyni potrafią zarówno strzelać (choć kiepsko), jak i przyłożyć wręcz (zdecydowanie lepiej). Atak z zielonej i czerwonej kostki jest szczególnie niszczący w przypadku wersji elitarnej, która bazowo otrzymuje jedno trafienie w ataku! Dodatkowo chłopacy w chustach robią dobry użytek z nowej zdolności, Weaken. Co prawda nie wpływa ona na rozgrywkę w takiej mierze jak Stun czy Bleed, ale potrafi sporo namieszać i trudno jest się jej pozbyć.

20150807_182949_zpswy0wuluq

W kampanii Imperium może wspomóc się nową talią klasową, „Inspiring Leadership”, skupiającą się na wzmacnianiu kart z cechą „Leader” (takich jak na przykład Oficerowie). Choć na pierwszy rzut oka talia wydaje się być słaba, w porównaniu choćby do talii Imperialnego Biura Bezpieczeństwa z podstawki, to jednak zawiera parę ciekawych i naprawdę silnych kombinacji. Kto by pomyślał, że strata figurki może być korzystna?

20150807_183435_zpszourt0erW zestawie odnajdziemy także dwie misje do skirmisha, podobnie jak we wszystkich dotychczasowych zestawach. Nowa mapa, Mos Eisley Cantina, robi spore wrażenie – jest naprawdę spora! Jednak już w pierwszych testach wyszedł pewien mankament – na planszy są dwa terminale – o ile jeden jest odległy od obu stron miej więcej o tyle samo pól, o tyle drugi zapewnia sporą przewagę graczowi z jednej ze stref rozstawienia – ma do niego 8 pól, podczas gdy jego przeciwnik aż 11! Oznacza to że część rozpisek nie jest w stanie do niego dobiec w pierwszej turze, co może mieć kolosalne znaczenie dla rozgrywki. Scenariusze różnią się między sobą znacząco, a ich wykonanie jest dość czasochłonne, co promuje, nie ma co ukrywać, klasyczną wyrzynkę. Warto jednak zaznaczyć, że umieszczenie w krytycznym punkcie kafla z dużą ilością nieprzekraczalnych i trudnych terenów znacząco urozmaica grę i promuje jednostki walczące wręcz.

20150808_135846_zpsfc9zemls

Test nowej mapy był świetną okazją by przetestować nowe jednostki – Heavy Stormtrooperzy FTW!

I to już niemal wszytko – nie będę rozwodził się nad jednostkami które odzwierciedlone są tylko tokenami, bowiem dopiero zestawy zawierające ich figurki pokażą ich prawdziwą przydatność (zwłaszcza w skirmishu – choć jasne jest, że Boba będzie wymiatał!). Wspomnę jeszcze tylko, że gra dorzuca do kampanii także garść nowych przedmiotów oraz kart zaopatrzenia, jednak są one w zasadzie wisienką na wielowarstwowym torcie. A skoro o warstwach mowa, to rzućcie jeszcze okien na sam spód – czyli nowe kafle:

Nowe tereny zdecydowanie różnią się od tych z podstawki – są bardziej wymyślne i złożone, przez co gra na nich wymaga dodatkowego kminienia i dostarcza dodatkowej frajdy. Jedyne do czego można się przyczepić, to numeracja – kafle są numerowane od 1-12, a od podstawki odróżnia je tylko mały symbol zachodzących słońc (podobnie jak wszystkie elementy z dodatku), co może prowadzić do zamieszania.

Podsumowując ten zaskakująco długi wywód (sam zdziwiłem się, że aż tyle jest do opisania!) – „Twin Shadows” to naprawdę solidny zestaw. Jedyne wady, czy w zasadzie niedogodności, to niedociągnięcia przy modelach Saski i Heavy Stormtrooperów oraz numeracja kafli. Reszta zestawu do wysoki standard do którego przyzwyczaiło nas FFG.

Warstwa fabularna: 7/10 (bo krótko)
Regrywalność: 10+/10 (2 misje skirmisha, jako mini-kampania i jako misje poboczne)
Jakość wykonania: 8/10
Przydatność w skirmishu: 8/10
Wniosek: brać w ciemno!

Komentarze

comments

Dodaj komentarz