„To te droidy których szukamy!” (1/2)

jedimind… nie powiedział nigdy żaden stormtrooper. Całe szczęście gracze X-wing Miniatures nie mają takich problemów. Każdy Rebeliant może znaleźć odpowiedniego dla siebie droida i umieścić go w gnieździe astromecha na pokładzie swojego X-winga, E-winga bądź w niedawno opisywanym przeze mnie Y-wingu. Pierwotnie te dzielne, popiskujące za głowami pilotów maszyny miały za zadanie wspomagać komputer pokładowy myśliwców, szczególnie w roli komputera obliczeniowego na potrzeby hipernapędu. Z czasem okazało się, że na pokładzie mają także lutownicę, palnik laserowy, projektor hologramowy, funkcję kamery, pamięć flash zdolną pomieścić szczegółowe plany maszyny lub wielkości planetoidy, zestaw narzędzi mogących naprawić niemal wszystko i moc obliczeniową zdolną łamać najbardziej wymyślne elektroniczne zabezpieczenia. Prawdopodobnie nie pomyślano jedynie o module mowy i funkcji chłodzenia piwa (chociaż jeden droid podawał kiedyś drinki). Ale i tak piloci doskonale porozumiewają się ze swoimi maszynami, traktując je niejednokrotnie jak przyjaciół ratujących ich z opresji.

W tym artykule przyjrzymy się całemu tuzinowi droidów, omówimy ich wady i zalety i pomożemy wam dokonać wyboru droida, którego szukacie. Więc – do dzieła!

SWX04 R2 AstromechNa pierwszy ogień pójdzie astromech R2 z zestawu „Y-wing”. Jest to najprostszy możliwy droid. W uniwersum SW był bardzo popularny, chociaż cena rynkowa 4200 kredytów za nowego droida mogłaby niejednemu rolnikowi z Tatooine zawrócić w głowie. W grze ten sympatyczny droidzik sprawia, że wszystkie manewry o prędkości „1” i „2” zmieniają kolor na zielony. Posiadanie go jest mokrym snem pilotów B-wingów, który na razie nie ma szans realizacji (zielony koiogran to byłoby coś). W praktyce ten astromech doskonale odstresowuje naszych pilotów, ratując ich z najcięższych nawet tarapatów. Można by rzec „pilotując z R2, latasz bez stresu”. Do tego ta cudowna cena – 1 punkt. Taniej się nie da. Polecam gorąco, jest to najczęściej używany przeze mnie droid. Nie jest imienny, może go więc posiadać każdy pilot w eskadrze.

SWX01 R2-D2Drugim droidem będzie najsłynniejszy astromech w galaktyce – R2D2. Popularny Artoo został wyprodukowany w Industrial Automaton. Seria R2 z której się wywodzi została wprowadzona w 32 roku przed bitwą o Yavin. R2D2 na pewno jest młodszy, jako że jest ewolucją modelu podstawowego. Posiada on niezliczone funkcje, których część wymieniłem we wstępie. Jego najsłynniejszym użytkownikiem był Luke Skywalker, wcześniej korzystała z niego królowa Amidala, a także Anakin Skywalker . Wraz z C3PO tworzyli niemal nierozłączny duet. W grze R2D2 występuje w dwóch osobach – jako załogant i jako astromech. Na omówienie tej pierwszej funkcji przyjdzie jeszcze czas. Należy jednak wyraźnie powiedzieć że w jednej eskadrze może znajdować się wyłącznie jeden R2D2, bez względu na typ rozszerzenia jest on kartą „imienną”. Jako astromech (i to w dodatku dostarczany z podstawową wersją gry) Artoo ma bardzo przydatną funkcję – po wykonaniu zielonego manewru przywraca jeden punkt osłon (bez przekroczenia stanu wyjściowego). Nie zużywa przy tym bezcennych akcji. Nieraz uratował już życie wielu pilotom. Doskonale spisuje się w zestawie z X-wingami, dobrze współgra z E-wingami, gdzie jednak wysoka cena droida w połączeniu z wysoką ceną statku powoduje, że nie jest to częsty wybór. Mała ilość zielonych manewrów na Y-wingu (aż dwa) powoduje, że 4 punkty które trzeba wydać na R2D2 lepiej zainwestować w coś innego. Cena powstrzymuje przed częstszym użyciem, jednak mimo to R2D2 pozostaje jednym z najczęściej używanych astromechów

R2D6Z numerem trzecim trafia do nas R2D6. Droid ten miał bardzo ciekawą historię, trafiając m.in. do bazy piratów, gdy Y-wing w którym był osadzony został zestrzelony w pobliżu systemu Muugrah. Deesix dostarczył później sojuszowi Rebeliantów ciekawych informacji na temat działalności gwiezdnych piratów w tym systemie, przez co udało się ich rozbić. W grze jest to kolejny ciekawy droid z serii R2 posiadający niezwykłą cechę. Mianowicie dodaje on możliwość przyporządkowania do pilota elitarnego talentu. Warunki są dwa: pilot nie ma „bazowo” ikony elitarnego talentu i jego umiejętność pilotażu jest wyższa niż „2”. W praktyce jest to zbawienie dla pilotów Y-wingów, szczególnie Dutcha Vandera, któremu zawsze brakowało „medalu”. Istnieje także możliwość kreatywnego wykorzystania go np. przez Garvena Dreisa. Wszystko zależy od waszej inwencji. Wadą jest na pewno zestaw w którym się znajduje – Rebeliancki Transporter jest poza zasięgiem finansowym wielu graczy, rzadko sięgają także po niego początkujący. No i samo wzięcie astromecha niewiele daje – należy wziąć także elitarny talent, co oznacza że wybór R2D6 musi zawsze być dokładnie przemyślany. R2D6 jest droidem imiennym, co oznacza że tylko jedna taka maszyna może znajdować się w eskadrze.

SWX01 R2-F2Ostatnim omawianym astromechem z zacnej serii R2 będzie R2F2. Był to droid przypisany do Eskadry Czerwonych, która w późniejszym czasie dała podwaliny do powstania elitarnej Eskadry Łobuzów. W grze otrzymujemy go z zestawem podstawowym, co sprawia że każdy gracz ma swojego R2F2. Jest to droid „imienny”, więc on także może występować wyłącznie pojedynczo. Jego cecha pozwala na podniesienie o „1” wartości zwrotności do końca rundy. Wadą jest to, że do użycia go zużywamy akcję, nie mamy więc możliwości wzięcia cennego zarówno w ataku jak i obronie żetonu skupienia. Pilot posiadający R2F2 powinien bezwzględnie mieć skrzydłowego pozwalającego mu na wykonanie dodatkowej akcji skupienia (np. przekazujący żeton Garven Dreis na X-wingu lub Kyle Katarn na HWK, lub dowolny pilot z talentem „Dowódca eskadry”). Często droid ten przedłuża życie Biggsowi Darklighterowi, jednak dobrze sprawdzi się z dowolnym pilotem X-winga lub E-winga. Osobiście nie polecam go na Y-wingu – dwie kości obrony na tym statku kosztem akcji to moim zdaniem niezbyt opłacalny interes. R2F2 kosztuje 3 punkty, co sprawia że jest droidem „z wyższej półki”, przynajmniej cenowej. Sporadycznie pojawia się on w rebelianckich eskadrach, szczególnie u początkujących graczy.

r3apSerią droidów która zastąpiła wysłużone R2 była seria R3. Te droidy zaprojektowano już typowo do zadań wojskowych. Posiadały one lepsze komputery niż seria R2, mogły także zapamiętać 5 współrzędnych skoku dla napędu hiperprzestrzennego. Pierwszym w grze, także „imiennym” droidem z tej serii jest R3A2. Jego cecha pozwala położyć żeton stresu na wrogim statku, który obraliśmy za cel ataku, pod warunkiem że położymy taki żeton także na swoim. Dodatkowym wymogiem jest też, że przeciwnik musi znajdować się w naszym „fire arcu”, nie możemy więc zestresować np. przeciwnika który jest za naszym Y-wingiem, mimo, że mamy go w zasięgu działa jonowego strzelającego na 360 stopni. Jest to przydatna cecha, uniemożliwiająca przeciwnikowi np. wykonanie koiogranu. Ważne jest aby przewidzieć co chce zrobić wróg i umiejętnie uniemożliwić mu „czerwony manewr”. Jednocześnie należy pamiętać że my także otrzymujemy żeton stresu. R3A2 kosztuje 2 punkty, co stawia go w segmencie droidów „popularnych”. Jest on dostarczany wraz z Rebelianckim Transporterem. Pilot który decyduje się zainstalować go w swojej maszynie musi od początku posiadać koncepcję użycia go w walce. Wszyscy przecież wiemy jak ciężko lata się „ze stresem”…

SWX11 R4-D6Jedynym przedstawicielem serii R4 w grze jest R4D6. Niewiele wiemy o jego losach w sadze. Pojawia się on na kilka sekund w filmie, tuż przed bitwą o Yavin IV. W grze jest to niezwykle interesujący droid. Pozwala on na anulowanie wszystkich wrogich trafień poza dwoma, które musimy przyjąć. Za każde anulowane trafienie otrzymujemy żeton stresu. I w ten sposób np. będąc pilotem X-winga, otrzymując 5 trafień od TIE Phantoma w zasięgu 1, przy kompletnie nieudanym rzucie obronnym powinniśmy połączyć się z Mocą. Zamiast tego przyjmujemy dwa uderzenia na tarcze naszego X-winga, a pozostałe 3 zamieniamy na 3 żetony stresu. Żyjemy i mamy się dobrze, a powinno nas nie być! Co prawda zdjęcie 3 żetonów stresu ze statku potrwa wieczność, ale na pewno ten droid nieraz uratuje nam życie. Kosztuje on 1 punkt i jest częstym gościem na polu bitwy. Wady? Oczywiście że są. Po pierwsze – jest on dostarczany w zestawie Rebeliancki Transportowiec, który jest kosztownym wydatkiem. Po drugie – jest to droid imienny, może go więc posiadać tylko jeden pilot w naszej eskadrze.

Tym samym doszliśmy do połowy naszego zestawienia astromechów dostępnych w grze. Naszą opowieść będziemy kontynuować niebawem, a pierwszym omówionym wówczas droidem będzie powszechnie znany R5.
Niech Moc będzie z Wami!
Raven10

Komentarze

comments

Dodaj komentarz