SYSTEM OPEN SERIES CRACOW 2018

Jesienią poprzedniego roku z prędkością 12 parseków po światku X-Wingowym w Polsce rozniosła się plotka o tym, że System Open Series wróci do Polski. Tygodnie wyczekiwania na oficjalne info i w końcu jest! Gramy w Krakowie 24-25 Lutego 2018!

Ta wiadomość rozgrzała umysły fanów plastikowych figurek z uniwersum Gwiezdnych Wojen do czerwoności. Wejściówki zostały wrzucone do sprzedaży i bilet kapitański kosztował 25 EURO, a bilet admiralski, w ramach którego dodatkowo otrzymywało się matę okolicznościową z planetą Mandalore – 50 EURO. Ostatecznie bilety kupiło 352 graczy, z dosłownie całego świata!!! Na miejscu można było spotkać osoby z Czech, Węgier, Anglii, Skandynawii, Litwy, Rosji, Serbii, Włoch, Portugalii, a nawet Malezji (przyjechali specjalnie na event)!!!

Takie zaangażowanie ludzi w tę grę świadczy, że gra ma się naprawdę dobrze, jeśli chodzi o społeczność. Gracze zaczęli zjeżdżać do Krakowa od czwartku i nasi organizatorzy zorganizowali before party zarówno w czwartek, jak i w piątek. Tam można było poćwiczyć przed turniejem i spędzić miło czas w doborowym towarzystwie.

Chłopaki z Legionu razem z Alexem Watkinsem, którzy byli wołami roboczymi imprezy, odwalili kawał dobrej roboty jak dyrektor Krennic przy budowie Gwiazdy Śmierci. Na miejscówkę wybrali lokal Stara Zajezdnia na Kazimierzu (lepszego miejsca chyba w całym kraju nie ma) i już obczajenie strony internetowej dawało poczucie, że to będzie dobry wybór. Ale po kolei.

LOKAL

Po dotarciu na miejsce widzimy, że nazwa lokalu nie jest przypadkowa – dawno temu w tym miejscu faktycznie była zajezdnia a 5 dużych bram świadczy o tym, że lokal będzie pojemny. Po wejściu do środka i zostawieniu kurtki w szatni, przechodziliśmy na główną salę eventową, gdzie aż po horyzont były ustawione stoły z matami do gry w stateczki, a na samym końcu scena z miejscem na stream oraz miejscem urzędowania sędziów. Co do samej przestrzeni gry to ilość miejsca w lokalu pozwoliła ustawić stoły w rzędach z przerwami na tyle szerokimi, że dwóch graczy spokojnie grało nie zwracając na siebie uwagi i jeszcze między nimi dało radę się przecisnąć. Na samych stołach organizatorzy położyli dykty, na które dopiero położono maty, w związku z tym wokół mat było wystarczająco dużo miejsca na ustawienie kart z rozpiską, miarek i innych gadżetów X-Wingowych z kuflem piwa włącznie! Pewnie każdy miał okazję być na turnieju gdzie trzeba było naprawdę mocno kombinować, aby wszystko co trzeba zmieścić na stole gry tak, aby było widoczne i dostępne przez cała partię, a czasem się w ogóle nie dało tego zmieścić. Tak, więc WIELKI PLUS za przygotowanie przestrzeni dla graczy. Dodatkowo jeszcze wszystkie stoły były wyraźnie oznaczone numerami.

Ponieważ na miejscu jest restauracja, na bieżąco można było dbać o gospodarkę energetyczną jak również o odpowiedni poziom nawodnienia organizmów jak i elektrolitów. Na miejscu był też lokalny browar, który warzy kilka gatunków własnego piwa. Ja osobiście skosztowałem Ciemnego Miodowego oraz Pilznera i były wyborne!!! Dodatkowo były sprzedawane w kuflach 0,4; 1,0; i 2,0 litra, więc normą był widok gracza trzymającego 2 litrowy kufel piwa, a że same spływało do gardła, to były często napełniane.

Odnośnie posiłków, już sama lokalizacja na Kazimierzu dawała praktycznie nieskończona opcję wyboru serwowanych dań, ale nawet sama „Stara Zajezdnia” zaproponowała kilka dań takich jak: żurek, krem z por(g)ów, hamburgery, żeberka (talerze z nimi wyglądały imponująco), białe kiełbasy w sosie piwnym, pierogi z kapustą i papardelle. Więc było w czym wybierać i większość uczestników okazywała zadowolenie z poziomu serwowanych dań. Sama organizacja baru też wymaga kilku słów komentarza. Przy wejściu był „wodopój” gdzie lano piwo i inne napoje oraz zamawiano przy kasie posiłki. Samo wydawanie posiłków następowało na drugim końcu długiego baru. Na wyróżnienie zasługuje bardzo szybkie tempo wydawania posiłków nawet w „godzinach szczytu”. Co istotne obsługa na bieżąco i bardzo sprawnie uprzątała puste naczynia ze stołów, więc nigdzie nie walały się puste szklanki lub kufle.

Jedyną łyżką dziegciu w tej beczce miodu były trochę ceny na barze… O ile cena piwa czy posiłków była wysoka, ale akceptowalna, o tyle cena napojów nie alkoholowych była w ocenie wielu uczestników wygórowana, np. kawa czarna 9 złotych, a podawana z bemaru… W połączeniu z zakazem wnoszenia napojów i posiłków na salę powodowało to lekkie spustoszenie w portfelu.

Podsumowując lokal i przestrzeń do gry jak dla mnie 6- (minus za ceny na barze).

ROZGRYWKA

Po wejściu na sale eventową gracze kierowali się do zlokalizowanych na środku chłopaków z Legionu, którzy dokonywali rejestracji graczy. Jasny podział alfabetyczny sprzyjał szybkiemu odnalezieniu graczy. Każdy zostawiał jedną kopię swojej rozpiski z informacją, jakim damage deckiem gra. Wszystko szło mega sprawnie.

Same paringi ogłaszane były na wydarzeniu umieszczonym na Facebooku i każdy mógł błyskawicznie się odnaleźć i ustalić, na którym stole gra. Te jak już wspominałem były wyraźnie oznaczone, więc wszystko przebiegało bardzo sprawnie. Za sam udział w turnieju każdy gracz otrzymywał damage deck z grafiką przedstawiającą Bobę Fetta oraz dwustronną kartę z tytułem do „Sokoła Milenium” (stary tytuł), oraz „Slave 1”.

Informacja o czasie rundy była wyświetlana na wielkim projektorze nad sceną oraz dwóch mniejszych w środku sali, do tego wspomaganych aż dziewięcioma telewizorami rozmieszczonymi na ścianach bocznych zajezdni. Sprawiało to niesamowite wrażenie!

Jedynym zgrzytem dnia pierwszego dla sporej części graczy było wydłużenie przerwy obiadowej po drugiej rundzie o ponad 40 minut w efekcie czego przez ponad pół godziny ponad 300 osób nie wiedziało co ze sobą zrobić. Ostatecznie wpłynęło to na godzinę zakończenia dnia pierwszego w okolicach godziny 21. Niektórzy rozłożyli sobie stateczki i zagrali szybkie partie.  Reszta turnieju przebiegała pod względem organizacyjnym bez zarzutu.

Wyniki zanosiło się na karteczkach, które były roznoszone w trakcie gry, na scenę do chłopaków z Legionu, którzy na bieżąco wprowadzali wyniki. Przez to przerwy między rundami, pomimo 331 graczy którzy się zgłosili, były krótkie, a wszystko szło sprawnie.

Po 3 rundzie gracze z wynikami co najmniej 2:1 byli zapraszani do Stage 2 gdzie kontynuowali walkę o kwalifikację do topów.  Natomiast gracze którym się nie powiodło byli łączeni w grupy ośmioosobowe i grali Hangar Baya. Organizatorzy dokładali starań, aby znajdywać i formować grupy które będą mogły zagrać w side evencie, ogłaszając przez mikrofon, żeby podchodzić i się rejestrować do nowo otwartej grupy.

Uczestnicząc w drugim etapie gracze otrzymali dwustronne promo karty z Firespay`em oraz YT-1300, jak również żetony namierzenia i  dwustronną kartę Barona Imperium/Rebelianta z Lothala. Również w Hangar Bayu można było wygrać te karty.

Gracze którzy przeszli do Stage 2 rywalizowali o uzyskanie wyniku minimum 5:1, co pozwalało grać w topach. Wyczyn ten udał się 32 graczom, w tym aż 23 Polakom! Ci, którym ta sztuka się nie udała, na następny dzień był mogli wziąć udział w turnieju Hyperspace Qualifier, na którym za wynik 6:0 można było dostać zaproszenie na turniej na Coruscant.

Drugiego dnia zaczęto rozgrywać topy, równolegle prowadząc wspomniany Hyperspace Qualifier. Przestrzeń do topów została wydzielona, a na dalszym etapie wręcz otoczono ją wolnymi stołami, co dawało dużo swobody i przestrzeni graczom. Każdy wie, jak irytujący są wiszący na plecach koledzy i ich komentarze… tu tego problemu nie miało prawa być! Graty za pomysłowość! Na bieżąco aktualizowano drzewko topów i wiadomo było, kto przechodzi, a kto dołącza do Hyperspace`a.

Ostatecznym zwycięzcą System Open Series 2018 w Krakowie został (werble) Łukasz Golonka!!!

Jego rozpiska:

„Quickdraw” + Expertise + Fire-Control System + Lightweight Frame
The Inquisitor + Push the Limit + Tie/v1 + Autothrusters
Captain Yorr + Collision Detector + Emperor Palpatine + Guidance Chips
(100)

Postaram się o jakąś analizę tej rozpiski w najbliższej przyszłości.

W finale pokonał Pawła Rojewskiego, który wygrał Swissa grając:

„Zeb” Orrelios + Phantom + Chopper
Fenn Rau + Veteran Instincts + R3-A2 + Hotshot Co-Pilot
Lothal Rebel + Sensor Jammer + Twin Laser Turret + Maul + Ezra Bridger + Ghost + Engine Upgrade
(100)

Wielkie gratulacje dla chłopaków, którzy stoczyli fantastyczny pojedynek w finale, godny tak wielkiej imprezy!

W równolegle rozgrywanym turnieju Hyperspace Qualifier zagraliśmy 6 rund Swissa. Za udział w rundach 1-3 otrzymaliśmy okazjonalne karty promo z Bobą Fettem, Dengarem, Bosskiem oraz IG-88B. Dodatkowo uczestnicy otrzymali drugi zestaw żetonów namierzenia a gracze z wynikiem co najmniej 5: 1 zestaw 10 żetonów tarcz.

Ostatecznie wynik 6:0 uzyskało 6 graczy,  w tym 4, którzy grali w topach Main Eventu. Wszyscy otrzymali zaproszenia na Coruscant.

Co do streamu – ponieważ sam grałem, więc nie mogę jedynie opierać się na relacjach, jakie do mnie dotarły… Głównie docierały „AWESOME!!!”, „ZAJE…”, „NAJLEPSZY, JAKI WIDZIAŁEM”, „FULL PROFESKA”. Chyba komentarze, jakie docierały do nas uczestników są najlepszym świadectwem!

Organizacja w mojej ocenie mocne 6+

ORGANIZATORZY „Last but not Least”

No cóż napisanie chłopakom z Krakowa, WIELKICH PODZIĘKOWAŃ będzie banałem i może umniejszać role, jaką odegrali… Trzeba sobie uświadomić, że podejmując się organizacji takiego eventu musieli zrezygnować z uczestnictwa w rozgrywkach. Szacun za tak wielkie poświęcenie, od 3 dni zastanawiam się, czy bym sam umiał. Oni po prostu to zrobili, dla nas! Dla graczy X-Winga z całego świata! Zajęli się prowadzeniem streama, wprowadzaniem wyników, sędziowaniem, rozwiązywaniem problemów. Sam byłem świadkiem sytuacji dnia drugiego gdzie ze stołów zaczęto krzyczeć „judge, judge”, podszedł Patsy i w jego kierunku popłynęły karta i słowa „Patsy kup mi browara proszę”, przy ogólnej wesołości Patsy poszedł i za ok. minutę wrócił trzymając terminal w ręku… Niech to wystarczy, jako opis tego jak WIELKĄ ROBOTĘ, zrobili chłopaki.

Ponieważ opisanie każdego z osobna zajęłoby nam nieskończenie dużo miejsca, więc zacytuje Bilbo Bagginsa:
„Połowy z was nie znam ani w połowie tak dobrze, jak chciałbym poznać, i mniej niż połowę z was lubię w połowie tak dobrze, jak na to zasługujecie.”

Szczególne podziękowania:

Damian „Dydu” Drzystek

Michał „Sandman” Paluch

Dariusz „Butan” Butanowicz

Tomek „Młody” Żelazko

Przemek „Patsy” Czapik

Maciej Paraszczak

Michał Gąsiorowski

Oraz

Wojtek Neo Pe i Miłosz Smalec Kozioł

Alex Watkins

W imieniu wszystkich graczy, którzy brali udział oraz tych, co kibicowali chcę Wam podziękować, za poświęcony czas, świetną zabawę, pozytywną energię i „NIECH MOC ZAWSZE BĘDZIE Z WAMI”

I na koniec podłączę się z tego miejsca do apelu wielu graczy – zorganizujcie chłopaki OMP w tym miejscu na takim standardzie!!! Wiemy, że też chcecie grać, ale myślę, że nawet takie problemy da się siłą środowiska rozwiązać…

Piotrek Rookie N.

 

wykorzystano zdjęcia Raphael Pudlowski http://www.pudlowski.net/  v Dzięki Raphael

film powstał dzieki firmie MXM http://mxm360.pl/contact/

Komentarze

comments

Dodaj komentarz