Symulacje treningowe cz.1 – Lucasarts X-wing Flight Sim

Nasza ulubiona „figurkówka” X-wing jest ekscytująca – nieważne czy wygrywasz, czy przegrywasz. Jest to również najlepsze odwzorowanie walk kosmicznych z uniwersum GW w formie gry tradycyjnej. Co jednak, jeżeli macie ochotę spróbować swoich sił jako pilot, a nie jako dowódca eskadry? Jeżeli chcecie samodzielnie zniszczyć Gwiazdę Śmierci (nieważne, którą), lub wręcz przeciwnie – spróbować zdusić Rebelię w zarodku? No cóż, mamy dobre wieści, macie bowiem całkiem sporo możliwości, ba – jest ich tyle że ich opis zajmie z trzy artykuły! Zanim jednak zaczniemy, słówko ostrzeżenia: niektóre z opisywanych w artykułach gier mogą być trudne w znalezieniu i/lub uruchomieniu. Zależy to od ich wieku, ale i od popularności platform, na których się ukazały. Dla chcącego jednak nic trudnego, prawda?

Zaczniemy z grubej rury. Naprawdę grubej – opisywana seria jest uznawana przez wielu za jedną z najlepszych serii gier (czysto) komputerowych w ogóle, nie tylko ze względu na uniwersum GW.
Xwingokladka
Wszystko zaczęło się w roku 1993. Firma Totally Games, która zajmowała się dotychczas symulatorami samolotów z II wojny światowej, stworzyła jedną z pierwszych gier wydanych przez (obecnie już nieistniejącą) LucasArts. Wydana na dyskietkach i działająca pod DOS-em gra była pierwszym na świecie symulatorem rebelianckich myśliwców, m.in. tytułowego X-Winga. Słowo „symulator” nie jest tu użyte na wyrost – kluczem do sukcesu było nie tylko zręczne manewrowanie w trójwymiarowej przestrzeni kosmicznej, ale też umiejętne wykorzystanie zasobów energii, zasilającej zarówno tarcze, broń laserową jak i silniki.
Do tego dochodzą jeszcze sensory, wykrywające statki (przyjacielskie i wrogie) z przodu i z tyłu myśliwca, broń dodatkową, taką jak rakiety czy torpedy protonowe, Xwingkokpitobsługa trybu strzelania dział laserowych i nagle okazuje się, że pilot ma całkiem sporo do roboty. W zamian jednak macie możliwość poprowadzenia klasyki – X-wing, Y-wing, A-wing, a także (wprowadzony w dodatku) B-wing czekają na tych, którzy skorzy są znaleźć kopię tej gry oraz działający joystick.

Druga gra, TIEFighterokladkawydana rok później, jest do dziś chyba jedyną, w której Imperium jest przedstawione jako ci „dobrzy”.
W TIE Fighter mamy okazję służyć jako pilot (znany z instrukcji jako Maarek Steele) ku chwale Imperatora. Co ciekawe, na początku nie bierzemy aż tak czynnego udziału w konflikcie – jesteśmy raczej czymś w rodzaju policjanta niż żołnierza. Akcja Tie Fighter umiejscowiona jest w tym samym czasie, w którym odbywa się druga część oryginalnej trylogii, więc nasze misje związane są z ściganiem uciekających sił rebelii z bazy na Hoth.

TIEFighterscreenW międzyczasie zajmujemy się też admirałem Zaarinem, projektantem TIE Advanced i TIE Defendera (stworzonego specjalnie na potrzeby tej gry!), który chciał wzniecić powstanie w celu zdetronizowania Imperatora. Mały spoiler: nie udaje mu się, m.in. dzięki jednemu z jego projektów.

XvTokladka

Jak widać, każda z powyższych gier
poświęcona była innej stronie konfliktu. Nic więc dziwnego, że gracze chcieli w jakiś sposób połączyć obie te gry, by sprawdzić swoje siły nie przeciwko pilotom sterowanym przez SI, ale przez ludzi. Wszystkie gry z serii wydane po premierze TIE Fighter były nastawione na rozgrywkę w sieci, zaczynając od X-wing vs. Tie Fighter. Gra ta była z jednej strony pierwszą, w której w końcu potyczki kosmiczne nabrały rumieńców, z drugiej jednak była krytykowana za brak sensownej opcji single player. Błąd ten został naprawiony w dodatku Balance of Power, gdzie twórcy oddali graczom do dyspozycji kampanię, którą można było rozegrać zarówno od strony Rebelii jak i Imperium. Dotychczas gracze zniszczyli pierwszą Gwiazdę Śmierci, i utrudnili ucieczkę z Hoth, a także rozgrzali konflikt do czerwoności grając przez sieć. Na bitwę o Endor (i nie tylko) przyszło im poczekać do roku 1999 – kiedy to swoją premierę miała ostatnia gra z serii, X-Wing Alliance.

XWAokladkaKampania single player toczyła się dwutorowo. Na początku Ace Azzameen (główny bohater) zajmuje się pracą – jego rodzinna firma transportowa posługiwała się słynnymi koreliańskimi frachtowcami, m.in. YT-1300, ale i (debiutujący w tej grze) YT-2000. Początkowe misje są pozornie dość nudne, ot, polecieć do jakiegoś miejsca i przewieźć towar w inne. Sytuacja jednak szybko się zmienia i Azzameenowie są zmuszeni uciekać z ich własnego domu, gonieni przez Imperium. Ace dołącza do Rebelii, gdzie zaczyna służbę jako pilot różnorakich myśliwców (X-wing, A-wing, Y-wing, B-wing, ale i Z-95 Headhunter), ale od czasu do czasu wylatuje on swoim prywatnym statkiem (wspomnianym YT-2000) by załatwić swoje prywatne sprawy. Prywatnie.
XWAlliancescreen
Możliwe jednak, że lwia większość graczy kupiła X-Wing Alliance dla trzech ostatnich misji, w których to jako Lando Calrissian (!) lecimy Sokołem Millenium (!!) by zniszczyć drugą Gwiazdę Śmierci (!!!). Dla nich, a także dla najlepszego w serii multiplayera, warto tą grę nabyć – szczególnie, że jest ona jedyną, która bez większych problemów działa na dzisiejszych komputerach.

Obecnie twórcy serii X-wing, Lucasarts, nie istnieją. Wszelkie prawa do nazw itp. przejęło Disney, lecz jak na razie nie wiadomo, czy ktokolwiek próbuje zająć się kontynuacją tejże serii – kontynuacją, na którą do dziś wielu graczy czeka. Czy kiedykolwiek jeszcze dane nam będzie usiąść za sterami X-winga lub TIE Fightera? Miejmy nadzieję, że tak!

Komentarze

comments

Dodaj komentarz