Repainty z Huppciem

Dzisiejszy artykuł będzie pierwszym spośród tekstów nadesłanych w ramach rekrutacji, którą ogłosiliśmy jakiś czas temu. Gorąco zachęcamy do przeczytania i podzielenia się swoimi uwagami, nowi redaktorzy na pewno będą chcieli wiedzieć co myślą nasi czytelnicy.

Witajcie piloci,

Chciałbym Wam dzisiaj przedstawić mój sposób na radzenie sobie z monotonią na Xwingowych stołach. Zawsze lubiłem customizować swoje modele, niezależnie od tego w jaki system grałem. Ja na pewno nie pomylę swojej floty ze statkami przeciwnika podczas gry 🙂 Gorąco zachęcam Was do upiększania swoich modeli, ponieważ „przydałoby się trochę polotu i finezji w tym smutnym jak … „ 🙂 W tym artykule chciałbym się skupić na rebelianckiej śmieciarce, HWK.

1x

W tym kroku, należy odciąć silniki oraz „wyjąć” stateczniki z kadłuba (są słabo przyklejone, wystarczy mocniej pociągnąć i wypadają). Nie jest to konieczny krok, ale osobiście bardziej HWK podoba mi się w innej konfiguracji 🙂 Odcięte elementy należy oczyścić z nadlewów pilniczkiem, tak aby po pomalowaniu nie rzucało się to w oczy.

2x

Posklejałem silniki i stateczniki w swojej konfiguracji. Z kawałka plasticardu wyciąłem mały element imitujący podstawę pod wieżyczkę, chciałem aby zasłonił to dziwne okrągłe okienko które zupełnie mi nie pasuje. Następnie dodałem jedno okienko na górze kadłuba poprzez odcięcie i zeszlifowanie elementów w tym miejscu, tak aby HWK był bardziej symetryczny.

3x

Tak prezentuje się całość przed malowaniem. Teraz należy pokryć całość pierwszą warstwą farby, w moim przypadku najpierw pomalowałem całość na czarny kolor, następnie dodałem żółte akcenty.

4x

Dodajemy minimalną ilość pomarańczowej farby na pędzel, wycieramy ją w chusteczkę i wielokrotnie powtarzając ten sam ruch malujemy silniki. Jest to technika suchego pędzla bądź też drybrush, można o tym poczytać w internetach. Tam gdzie zostanie najwięcej farby w normalnym świecie padałoby światło z silników.

5x

Następnie rozcieńczonym pomarańczowym malujemy sam wylot silnika. Dodajemy do pomarańczowego koloru żółty, mieszamy i malujemy środek silnika zostawiając linię pomarańczu na zewnątrz. Powtarzamy ten manewr z samą żółtą farbą bez dodatków, na samym zaś końcu malujemy cienką białą linię w samym centrum.

6x

Żółte elementy pokrywamy mocno rozcieńczoną brązową farbką bądź też kupnym washem. Do czerni którą malowaliśmy kadłub dodajemy troszkę bieli i malujemy cienkie linie na wystających elementach kadłuba. Nie trzeba tego robić na każdym elemencie, ja robię to tylko na tych najbardziej wystających.

7x 8x

Na żółtych elementach pokrytych już washem cienkimi liniami zaznaczamy krawędzie oraz malujemy rysy. Trzeba pomyśleć w których miejscach najprawdopodobniej by powstały, nie malować ich w randomowych miejscach. Nie mogą być też zbyt cienkie, ponieważ dalej będziemy jeszcze na nich malować. Analogicznie na czarnych elementach, malując jeszcze bardziej zbliżonym do szarości kolorem niż ostatnio malujemy kolejne rysy i uszkodzenia.

9x

Na namalowanych wcześniej rysach malujemy cieniutkie ryski srebrnym kolorem. Osobiście najpierw zrobiłem to ciemnym srebrem, a następnie poprawiłem jasnym odcieniem srebra. W tym samym kroku pomalowałem szyby w kokpicie błyszczącym lakierem oraz pokryłem silniki bardzo mocno rozwodnionym pomarańczowym kolorem.

10x 11x 12x 13x 14x

Tak wygląda skończony model.

15x 16x 17x 18x

Tak zaś razem z resztą mojej floty 🙂

Mam nadzieję iż zachęciłem kogoś do nadania charakteru swoim statkom, jeśli będzie jakiś odzew to w przyszłości mogę zrobić więcej takich artykułów, nawet bardziej szczegółowych jeśli zajdzie taka potrzeba. Czaję się na zakup imperium, pewnie się skuszę także będzie sporo do pomalowania 🙂

Pozdrawiam,

Łukasz Huppcio Huppert,

fly casual!

Komentarze

comments

Dodaj komentarz