Raport z pola bitwy – I Kaliski turniej X-wing miniatures

2115 października wcześnie rano pięcioro członków Raven Squadronu wyruszyło w 150-kilometrową podróż z Poznania do Kalisza, by stawić się na pierwszym turnieju organizowanym przez tamtejszą społeczność. Chcecie wiedzieć jak im poszło? Czy wygrali? Czytajcie dalej.

Na miejscu byliśmy dwie godziny później, jeszcze sporo przed czasem. Polem bitwy miał być duży, postmodernistyczny dom kultury „Blaszak”, organizatorem był Klub Gier Bitewnych „Blaszany Żołnierzyk”. Miejsca do grania w dużej Sali było dość nawet dla znacznie większej grupy graczy, nie czuło się zupełnie charakterystycznego dla innych turniejów ścisku. Infrastruktura wokół pozwalała na kupienie czegoś do przegryzienia w międzyczasie, a w przerwie obiadowej na zjedzenie posiłku – lokalizacja zdecydowanie sprzyja organizowaniu tam wargamingowych eventów, tym bardziej że do dworca PKP czy PKS było raptem kilkaset metrów, co pozwalałoby dotrzeć niezmotoryzowanym graczom „zamiejscowym”.

img_161015_161158_2681240901_8322

Trochę faktów:
Na turnieju stawiło się 16 osób (z 18 zarejestrowanych), do podziału dla uczestników według zasług był Summer Kit 2016, ufundowany przez Dom Kultury w którym graliśmy. Inną, bardzo ciekawą atrakcją były karty fanmade promo, przedstawiające załoganta Bossk’a do których grafiki użyczył sam Mariusz Gandzel! Organizatorzy postarali się o to, żeby każdy gracz wyjechał z turnieju z nagrodą, co jest bardzo miłym, jednak coraz rzadszym gestem. Swojego skromnego wsparcia turniejowego udzielił też Raven Squadron. Przyjęty format, to zgodnie z zasadami turniejowymi dla tej liczby graczy 4 rundy w systemie swiss, następnie top 4. Rozmiar eskadr to standardowe 100 punktów.

img_161015_161149_2681240901_8321

Swiss, nieco przedłużony przez przerwę obiadową po trzeciej rundzie, upłynął w przyjaznej atmosferze, poziom gier był wysoki. Pojedynkom towarzyszyły ogromne emocje, kwitowane okrzykami złości i radości, w zależności od tego jak toczyła się gra i jak łaskawa była dla graczy moc decydująca o „kościach”. W wyniku 4 rund wyklarował się układ, w którym do Top 4 weszło dwoje Ravenów i dwóch graczy z Łodzi.
Korzystając z okazji, oraz faktu że do top 4 nie udało mi się dostać miałem możliwość porozmawiania z Tomaszem Skowrońskim, jednym z twórców Kaliskiego środowiska x-winga oraz współorganizatorem tego turnieju. Szczególnie interesowało mnie w jaki sposób buduje się „od zera” kolejny punkt na krajowej mapie x-winga.

Zaczęło się dosyć typowo. Kolega Tomka, kupił podstawkę i kilka dodatków i zainteresował go grą, przez co Kalisz zyskał nowego pilota. Na samym początku było to tylko trzech graczy – każdy grający inną frakcją. Od zupełnie domowego grania przeszli do spotykania się w większej grupie. W rozkręcaniu środowiska bardzo pomogło informowanie ludzi o x-wingu, fama rozniosła się szybko, chłopaki uczyli kolejnych graczy i środowisko rosło. W końcu nie jest trudno zainteresować ludzi emocjonującą, szybką grą, dającą tysiące możliwości, prawda? Myślę że wielu z was zaczynało podobnie, albo jest w tej chwili w takiej właśnie sytuacji.

Na dziś dzień kaliska eskadra x-wing to ponad 10 regularnie grających osób! Niezły wynik jak na klika miesięcy od startu grupy „od zera”. Grają regularnie 1-2 razy w tygodniu, zaczynają także „ekspansję” czyli pojawiają się na turniejach wyjazdowych. X-wing w Kaliszu stał się samonapędzającą się machiną, której potencjału i dynamicznego rozwoju nie sposób nie doceniać.

Gdybyście przebywali w okolicy (a może mieszkacie niedaleko?) możecie wpaść i potrenować z chłopakami, albo nauczyć się gry. Spotykają się w klubie „Blaszak” przy ul. Marii Konopnickiej 2/4 w Kaliszu oczywiście. Spotkania odbywają się w każdy wtorek, od 17:30, czasem również w środy. Wolicie inne miejsce? Tomek i jego ekipa grają również w kawiarni „Calisia” w niedzielę od godziny 15. Five o’clock i x-wing? Proszę bardzo!
Kolejny oficjalny turniej w grudniu, na który organizatorzy (a autor wraz z nimi) serdecznie zapraszają. Przewidywana jest kolejna karta fanmade promo, co staje się wyróżnikiem turniejów organizowanych przez klub „Blaszany Żołnierzyk”. Świetny pomysł, oraz przemiły ukłon w stronę uczestników.

Wróćmy jednak na pole bitwy.
W top 4 pojedynki były bardzo emocjonujące i dosyć długie – zarówno w półfinale, jak i w grze finałowej pozostało raptem po kilka minut do końca rundy. Ostatecznie tabela top 4 ułożyła się w następujący sposób:
Miejsce 1 – Marek Domański (Łódź)
Miejsce 2 – Wojciech Ruchniewicz „Raven 16” (Poznań)
Miejsce 3 – Malwina Konieczna „Raven 13” (Poznań)
Miejsce 4 – Michał Nowak „Enzeru” (Łódź)

img_161015_163224_2681240901_8351

(późniejszy zwycięzca w starciu z Ravenem 18)

Do Poznania wróciliśmy na chwilę przed północą, zmęczeni ale zadowoleni. Dwoje graczy w top 4 i jeden tuż za topem to zdecydowanie udany turniej dla Raven Squadronu.
Do Kalisza na pewno wrócę. Dlaczego? Na turnieju czułem się jak na spotkaniu ze starymi znajomymi, chociaż przed turniejem znałem raptem 1/3 z tych ludzi. Bawiłem się doskonale, pomimo iż zająłem miejsce 4, z tym że od końca (bez związku był fakt że gram Rebelią). Atmosfera przypominała mi tą, którą pokochałem, zaczynając grę w x-winga, niemal równo trzy lata temu, pomimo tego że sama gra, jak i środowisko znacznie się zmieniły. Kameralnie, sympatycznie oraz z dużym zaangażowaniem organizatorów. Moim zdaniem turniej wzorcowy dla osób które chcą rozkręcić środowisko w średnich i małych miastach.

img_161015_172649_183029002090_9696

Do zobaczenia wkrótce!
Pozdrawiam
Raven10

autor zdjęć Jakub „Nosferat” Seydak, zdjęcia dzięki uprzejmości Tomasza Skowrońskiego

Komentarze

comments

Dodaj komentarz