Przegląd hangaru – TIE Defender: Część 1: Imperialny Miniaturowy Pancernik Kieszonkowy

nullTIE Defender (jako prototyp znany w Sienar Fleet Systems pod nazwą TIE/x7) to myśliwiec kosmiczny będący jedną z ostatnich maszyn zaprojektowanych i skonstruowanych przez inżynierów Imperium Galaktycznego. Podczas jego tworzenia starano się połączyć w jedno wszystkie zalety maszyn z serii TIE, równocześnie dodając elementy, które do tej pory znajdowały się jedynie na wyposażeniu myśliwców rebelianckich. – Biblioteka Ossus

null

Kiedy FFG opublikowało na swojej stronie zapowiedź tego imperialnego myśliwca szturmowego reklamowali go pod hasłem „Skazany na sukces”. Moje pierwsze wrażenia, po przeczytaniu tej zapowiedzi były jednak całkowicie odmienne. Co prawda statystykami robił wrażenie, ale cena w punktach eskadry jaką trzeba za niego zapłacić jest dość duża. Ledwie kilka punktów więcej kosztuje Firespray-31, który co prawda jest minimalnie mniej manewrowy, ale o wiele bardziej wytrzymały. Porównania z Firesprayem nie kończą się na tej jednej różnicy, gdyż oba statki w naszej imperialnej flocie pełnią bardzo podobne funkcje, pancernej pieści Imperium. W flocie imperialnej funkcję tą mogą pełnić obecnie trzy statki. Obok dwóch wymienionych, trzecim jest ten, który przyćmił pojawienie się TIE Defendera na matach do X-winga, czyli TIE Phantom. O ile granie TIE Phantomem, z względu na zasady maskowania jest dość specyficzne, a o jego żywotności nie decyduje pancerz a manewrowość i zwrotność, o tyle jednak gra TIE Defenderem i Firesprayem jest w pewnych elementach analogiczna. Z tego powodu rodzi się najważniejsze dla wykorzystania TIE Defendera pytanie, na którego odpowiedź poświęcam niniejszy artykuł: „Czy jest on tego wart?”

Raport z przeglądu technicznego „Uzbrojenie w pełni załadowane i gotów do startu” – rzut oka na podstawowe parametry statku

null

Jak zauważono na wstępie statystyki TIE Defendera robią wrażenie, szczególnie jak się weźmie pod uwagę, że jest to statek o wielkości standardowych myśliwców. Wartość ataku 3, do niedawna była najwyższą standardową siła, z jaką statek mógł wystrzelić. Wartość zwrotność 3 jest z kolei wciąż najwyższą bazową wartością obrony, jaką posiadają statki w X-wingu. Sumaryczna wytrzymałość TIE Defendera, na którą składają się 3 tarcze i 3 punkty kadłuba czyni go najwytrzymalszym myśliwcem w arsenale Imperium. Co prawda TIE Bomber ma również 6 punktów życia, ale wszystkie to punkty kadłuba, w które krytyki wchodzą jak w masło. Podsumowując, na cztery podstawowe statystyki TIE Defendera rozdysponowano 12 punktów. Jak na realia zwykłych, małych myśliwców w X-wingu jest to znów wartość najwyższa. Jedynie w rebelianckim B-wingu zdecydowano się na przyznanie 12 punktów pomiędzy 4 statystyki. Z tego powodu TIE Defender wygląda imponująco, ale porównując go do wspomnianego B-Winga jest od niego znacznie droższy. W podstawowej wersji B-wing kosztuje 22, a TIE Defender 30 punktów. O 3 punkty więcej od TIE Defendera kosztuje podstawowa wersja Firespraya. Za niniejsze 3 punkty w statystykach zyskujemy 1 tarcze, 3 punkty kadłuba (dodatkowo zyskujemy 2 punktu umiejętności pilota) i tracimy tylko 1 punkt zwrotności. Z tego powodu widać więc, że wysoka cena TIE Defendera nie może wynikać tylko z jego wysokich statystyk.

Rozważając pasek akcji TIE Defendera, zauważamy, że wszędobylskiemu skupieniu, towarzyszy akcja namierzania i beczki. Dość typowa dla myśliwców imperium możliwość wykonywania beczki, może w sporym stopniu ułatwić nam manewrowanie na polu bitwy. Z kolei możliwość wykonania akcji namierzania podkreśla ofensywny charakter naszego szturmowca. Związana jest też ona silnie z rodzajami kart ulepszeń jakie możemy wykupić TIE Defenderowi. Naszego TIE Defendera możemy dodatkowo wyposażyć w jedne rakiety i jedno działo. Czyni go to z niego latającą platformę uzbrojenia. Niestety wiąże się to z dodatkowymi kosztami, dochodzącymi do i tak już drogiego statku. Osobiście nie jestem zwolennikiem wykorzystywania rakiet, które łączy się z dość dużym hazardem. Jakby nie było jest to tylko jeden silniejszy atak w grze, który zawsze może nie wyjść w wyniku złego rzutu kostek (jeśli mamy „Zabezpieczenie amunicji” to wciąż jest to tylko jeden atak, który wyjdzie, ale nie wiadomo ile hitów zada). Przy i tak silnej broni TIE Defendera, jeśli chcemy zadać duże obrażenia przeciwnikowi to już lepiej wykorzystać akcje skupienie bądź namierzenia na modyfikacje zwykłego ataku. Jednakże od wszystkiego istnieją wyjątki i w pewnym przypadku wykorzystanie rakiet na TIE Defenderze zostanie tu później opisane.

Drugim rodzajem uzbrojenia, które możemy zamontować na TIE Defenderze są działa. I to nasuwa kolejne skojarzenie z rebelianckim B-wingiem, oba te statki to male, lecz wytrzymałe platformy do przenoszenia dział. Obecnie do wyboru mamy trzy ich rodzaje, jonowe, autoblaster i ciężkie działo laserowe. Rozważania nad ich wykorzystaniem zaczniemy od tego ostatniego. Jest ono dość lubiane przez graczy, gdyż zwiększa na zasięgi 2-3 siłę naszego ataku do 4 kostek. Tym samym TIE Defender zawsze ma 4 kości ataku, a na zasięgu 3 jego cel nie zyskuje kości obrony. To, że po rzucie na atak wszystkie krytyki zamieniamy na zwykłe hity nie jest specjalnie bolesne, bo w wyniku przerzutów i modyfikacji kości możemy uzyskać trafienia krytyczne. To co boli w ciężkim dziale laserowym to jego 7 punktowa cena. Dodając ją do ceny nawet najtańszego Defendera tworzymy statek, który wart jest 2/5 naszej eskadry. Kolejnym działem jest autoblaster. W jego wypadku na zasięgu 1 przeciwnik nie może wybronić kostkami zwykłych hitów, które zadaliśmy tym działem. Niestety posiada ono siłę ataku 3, a więc pozbawiamy się jednej kości ataku w porównaniu do uzbrojenia podstawowego. W zestawieniu z dość wysoką, 5 punktową ceną za to działo, nie jest ono nullzachęcającą opcją do wyposażenia TIE Defendera. Ostatnim, a zarazem najtańszym działem jest działo jonowe. Jest to dość ciekawa opcja do zainstalowania na naszym szturmowcu. Jego zaletami jest to, że działa ono w całym zasięgu 1-3 i możemy dzięki niemu rozstawiać statki przeciwnika wedle naszego życzenia. Wykorzystując go można w jednej turze zajonizować statek przeciwnika, a w następnej (znając jego ruch) wyjść mu na plecy Koiogranem i dokonać egzekucji. Dodatkowo za montażem tego działa przemawia fakt, że wchodzi ono w skład dodatku z TIE Defenderem.

W przypadku instalacji modyfikacji na TIE Defenderze, zwrócono już uwagę na możliwość wykorzystania „Zabezpieczenia amunicji” w przypadku gdy doposażamy nasz statek w rakiety. Choć kosztuje to tylko 1 punkt, to jednak gwarantuje nam, tylko jeden celny atak (chyba, że nasz Defender zostanie ustrzelony zanim go wykona). „Urządzenie maskujące” pozwali nam z kolei podnieść i tak wysoką zwrotność naszego szturmowca do 4 punktów, co może wydłużyć jego żywot. W tym samym celu można dokupić „Ulepszenie osłon” lub Ulepszenie kadłuba”, ale pierwsze jest dość drogie. Kolejna modyfikacją jest „ulepszenie silnika”, które mogłoby poprawić manewrowość naszego szturmowca pod względem ostrego skręcania.

Niestety, jakby nie patrzeć wszystkie ulepszenia podnoszą ceną za nasz statek, a więc redukują siłę towarzyszącej mu eskadry. Kupując je, trzeba więc dokładnie przemyśleć czy nasz TIE Defender naprawdę ich potrzebuje, żeby się nie przemienił w punktową skarbonkę dla naszego przeciwnika.

Kolejny raz porównując TIE Defendera do Firespraya, widzimy że Defender ma znacznie uboższy pasek rozwinięć. W obu Statkach jest slot na działo i rakiety, a ponadto Firespray ma slot na bombę i załoganta oraz po wykupieniu unikatowego tytułu może mieć slot na torpedę.

„Biały koiogran i co dalej” – czyli jak latać TIE Defenderem

Jak w tytule podrozdziału, najbardziej charakterystycznym manewrem TIE Defendera jest niestresujący koiogran. Podczas różnych gier kilka razy widziałem jak dial imperialnego pilota „zacinał” się na tym jednym manewrze i jego TIE Defender latał tam i z powrotem prowadząc ostrzał statków przeciwnika. Ciekawie wygląda jednak motyw gdy 2 TIE Defendery otaczają wroga i nadlatując z przeciwnych kierunków zaczynają wykonywać koiogran. Na takie zastosowanie TIE Defenderów istnieje jednak antidotum. Jak zauważymy na dialu TIE Defendera widnieją ostre zwroty na 1, 2 i 3, ale tylko ten ostatni nie powoduje zestresowania pilota. Tym samym TIE Defender ma pewien problem z skręcaniem i jest raczej nastawiony na latanie w jednym kierunku. Problem z ostrą 3, jest taki, że wymusza ona przebycie sporej odległość, czasami jest to przydatne, a czasami nie. Gdy walczymy w tłumie może to pozwolić nam z niego wylecieć, ale zostawia za nami sporo miejsca, które może wykorzystać przeciwnik. Niektórzy gracze przelatując dalsze odległości mogą też mieć problem z oszacowaniem gdzie po nim znajdzie się ich statek gdy wybierają ten manewr .

W przypadku, gdy jednak decydowalibyśmy o wykonaniu ciaśniejszego ostrego zwrotu, po którym dostalibyśmy żeton stresu, piloci TIE Defendera napotykają kolejny problem. Mianowicie odstresować się mogą jedynie lecąc prosto. W takim przypadku dobrze by było by w pobliżu naszego Defendera znalazł się drugi statek, z talentem „skrzydłowego”, lub niedaleko (w zasięgu 1-2) przelatywał Kapitan Yorr.

Z względu na problemy z wykonywaniem ostrych zwrotów, TIE Defenderowi bardzo pomocna okazuje się być akcja beczki. W połączeniu z lekkimi skrętami, których do dyspozycji mamy całą pulę, to o ile mamy wokół siebie dość miejsca to możemy skutecznie pozycjonować swój statek. Niestety tym samym wymusza to poświecenia akcji, którą można by wziąć skupienie albo namierzyć statek przeciwnika. Jako, że dotychczas w X-wingu nie pojawił się statek, który mógłby wrzucić bieg wsteczny, pewnym rozwiązaniem ostrych skrętów jest skręcenia na 2 poprzez wykonanie koiograna i skręcenie w następnej turze (ewentualnie jeśli mamy ulepszenie silnika wykonania akcji dopalacza) w celu ścigania przeciwnika.

Bezstresowa akcja koiogranem, stanowi dużą siłę TIE Defendera, ale nasi przeciwnicy zwykle też o tym wiedzą. W połączeniu z tylko jedną bezstresową opcją wykonania ostrego zwrotu czynić to może latanie TIE Defenderem dość przewidywalnym, odwrotnie jak latanie TIE Phantomem. W porównaniu z Firesprayem, najsłynniejszy statek łowcy głów ma w swej puli mniej manewrów, ale stresuje się tylko na koiogranach, a odstresowywać się może na ruchu do przodu 1 oraz 2 jak i lekkim skręcie 1. Tym samym może on wykonać więcej niestresujących manewrów niż TIE Defender. Latając Firesprayem, dzięki dwóm polom obstrzału (z przodu i tyłu), nie musimy wykonywać koiogranów, chyba, że chcemy skorzystać z broni dodatkowej. Pod tym względem TIE Defender jest lepszy posiadając białego koiograna. Na plus TIE Defendera w porównaniu z Firesprayem przemawia też jego mała podstawka, dzięki której łatwiej się mieści w dziury pomiędzy statkami i asteroidami.

Tyle by było o samym statku jakim jest TIE Defender, niepozornym, małym, ale mogącym powalczyć na równych prawach z swymi większymi braćmi (Firespreyami). W dalszej części artykułu opisaną zostaną imperialne asy jakie zasiadają za sterami tego małego pancernego szturmowca.

Komentarze

comments

4 myśli nt. „Przegląd hangaru – TIE Defender: Część 1: Imperialny Miniaturowy Pancernik Kieszonkowy

  1. Pingback: Przegląd hangaru – RZ-1 „A-wing” Cześć 1: bolid z odległej galaktyki | X-Wing Gra figurkowa

Dodaj komentarz