Pimp my ship with Off Jenkins – the New Hope!

Niech i będzie kącik malarski. Postaram się tutaj przemycić dla Was tipsy i tricki z mojego warsztatu, gdzie również przerabiam statki do X-wing’a. Na wstępie zaznaczę, że wszelkie czynności które będę wykonywał mają mocne nawiązanie do moich przyzwyczajeń z bitewniaków, jednak mimo wszystko będę próbował poszerzać dla Was swoje horyzonty i przedstawiać Wam różne podejścia do sprawy malowania i konwertowania. W tym artykule chciałbym zacząć od paru rozważań na temat malowania, a także najbardziej podstawowych podstaw z tego zakresu. Jednak w dalszej części, jak już przebrniecie przez nudna część, na pewno znajdziecie kilka praktycznych rzeczy.

(Polecam otwierać zdjęcia w nowych kartach)

Bowiem o co się głównie rozbija? Po co w sumie przemalowywać już gotowe malunki? Dla mnie osobiście figurki wszelkiego rodzaju są po to by je pomalować, jakkolwiek nie byłyby wykonane. Staram się zwykle przełamywać różne schematy, przerabiać modele na swój, unikalny sposób, żeby były charakteryzowane z moją osobą. Albo chociażby poprawić ich wizualny odbiór.
W X-wing’u jest to dobre, że nie trzeba się manualnie angażować w przygotowywanie statków. Dla wielu jest to ulga, czy to z powodu ograniczonych ilości czasu, czy też braku talentu. Co do tego ostatniego, nigdy nie potrafię się zgodzić jakoby było to wytłumaczenie, siebie samego nie uważam za obdarzonego talentem, a raczej poprzez długie lata wykształciłem pewne umiejętności.
Mimo tej zalety, przyglądając się uważnie statkom, można zauważyć niedociągnięcia. Albo kolory mogą nie odpowiadać. Albo najzwyklej chciałoby się zastosować na własnych statkach schemat kolorystyczny znanych pilotów, którymi to w grze głównie latamy. Te wszystkie rzeczy będę regularnie Wam przybliżał jak osiągnąć w kolejnych artykułach.

Żeby cokolwiek jednak próbować malować, trzeba się do tego przygotować. Do wszelakich podejmowanych malarskich wyzwań actimela na pewno potrzebne będą farby i pędzle. Przyda się także dobre stanowisko, czyli biurko z dobrym oświetleniem, a także spokój ducha. W tym celu zaleceniem lekarza jest, żeby jak to tylko możliwe ograniczyć na ten czas kontakt z kobietą/dziećmi.
Stanowisko pracy
No tak szefie, ale jakie pędzle, jakie farby, moglibyście zapytać. Farby oczywiście akrylowe, najłatwiej się nimi maluje, jest szeroki wybór i mają przestępne ceny. Nie są również wyjątkiem co do jakości, im tańsze kupisz, tym bardziej będziesz płakał nad efektem końcowym. Ceny wahają się w okolicach 10-15 PLN za tubkę/pojemniczek dobrej farby. Przy pędzlach nie trzeba być już takim wybrednym, byle były miękkie, najczęściej wykorzystywać będziecie pewnie rozmiary 1 albo 2 na małych statkach. Przy większych wiadomo odpowiednio większe. Nie trzeba za bardzo kombinować przy doborze drogiej marki pędzli, bo żywotność zależy głównie od użytkowników. Czyszczenie po każdym malowaniu, dbanie o włosie, nie zostawianie pędzla w kubku z wodą, częsta wymiana wody, to wszystko może spowodować, że razem ze swoimi pędzlami będziecie żyli długo i szczęśliwie. Najlepiej oczywiście w tego rodzaju sprzęt zaopatrywać się w dobrych modelarskich sklepach, gdzie może znajdzie się jakiś pasjonat sprzedawca i nie będzie próbował wciskać najgorszego ścierwa jakie ma na półce.

Okej, pełno sprzętu nakupowane, stanowisko jest, wszyscy wyrzuceni z domu bądź śpią, czas zabrać się do roboty. Teraz tylko żebyście nie czuli się jak ten biedny piesek przy stole z zestawem młodego chemika z mema, opiszę Wam co następuje dalej.I-Have-No-Idea-What-Im-Doing-1

Przy malowaniu czegokolwiek, zapamiętajcie, żeby przed rozpoczęciem, farbki dobrze wymieszać. Dobrze wstrząsnąć pojemniczkiem, albo z tubki trochę farby na palecie jakiejś wymieszać i będzie działało. Pędzel do malowania ma być zwilżony, co to znaczy, a to znaczy, że moczymy go w wodzie i nadmiar wody wycierami w papier. Tak perfekcyjnie przygotowanym pędzlem możemy nabrać trochę farby i spróbować malować. Jeśli nadal nie jesteście pewni czy przypadkiem za dużo farby nie macie na pędzlu, przygotujcie sobie osobne miejsce(może to być kawałek kartonu) gdzie ewentualne nadmiary możecie zostawić i sprawdzić czy nie zostawiacie smug. Za gęsta farba będzie zostawiała smugi, natomiast za bardzo rozwodniona nie będzie kryła, musicie zwracać na to wszystko uwagę.

Porównanie nakładania farby

Wydawać by się mogło, że opis skomplikowany, ale właśnie spróbowałem wytłumaczyć najgorszym laikom jak malować. Mam nadzieję, że co bardziej doświadczeni mi wybaczą, ale uważam, że tego często brakuje w artykułach. A w takim inauguracyjnym i w tej branży wydaje mi się, że może okazać się pomocny. Oczywiście będę próbował także zaaplikować Wam także trochę bardziej lub mniej zaawansowane techniki, ale to już raczej na konkretnych przykładach.

Albowiem kolejnym etapem, już wszyscy miejmy nadzieję że ostatnim z tego wykładu, są inspiracje i dobre planowanie. Wizja tego co chcemy osiągnąć, a najlepiej jeszcze przelanie wstępnego projektu na papier to klucze do sukcesu. Wiadomo, jak ktoś jest biegły w grafice komputerowej to nie ma co się bawić ze szkicami. Jednak w przypadku gdy nie ma się talentu rysowniczego czy też w posługiwaniu się grafikami na komputerze, można sprawę sobie ułatwić, przeszukując zasoby wujka gugle w celu odnalezienia już gotowych schematów statków. Wydrukować i nie wyjeżdżać za krawędzie każdy potrafi, więc nie powinno być problemu z naniesieniem kolorów.X-wing
W przypadku gdy nie zamierzamy wymyślać jakiś własnych schematów malowania, tylko przemalować nasze maszyny na oryginalne maszyny prosto z szeroko pojętych dzieł związanych z Gwiezdnymi Wojnami, także nam wujek gugle pomoże w poszukiwaniu zdjęć. Wtedy już tylko kopiowanie pozostaje.

W tym artykule jeszcze Wam pokaże jak przeprowadziłem na dwóch statkach ogólne i szybkie wizualne poprawki.

Millennium Falcon i Tie Fighter gotowi na poprawki.

falcon 1warstwatief start

Specjalnie na potrzeby artykułu przygotowałem specjalnie podstawki, to znaczy obkleiłem je taśmą papierową. Oczywiście normalnie tego nie robię. Jednak jeśli nie chcecie przypadkiem ubrudzić podstawki, polecam.
podstawki

Pierwszy krok przy obu statkach jest taki sam. Wykonujemy wash na całej powierzchni statku. Wash to jedna z prostszych technik, mocno rozwodnioną farbę po prostu nakładamy na model, żeby dostała się do wszystkich zagłębień i stworzyła naturalny cień. Samą konsystencję można osiągnąć po prostu poprzez rozwodnienie nadmierne farbki. Bardziej profesjonalnie będzie jak do mieszanki dodamy jakiegoś detergentu, na przykład płynu do mycia naczyń. Najbardziej profesjonalnie będzie jak skorzystamy z gotowej farbki, warto się spytać o wash w sklepie. Należy jednak pamiętać, że czasami warto taką gotową farbkę delikatnie jeszcze rozcieńczyć z wodą.

falcon washtief wash

 

W tym momencie Sokołowi przydałoby się poprawić kolor kadłuba. Ja tutaj wykorzystałem bardziej neutralny jasny szary, żeby pozaznaczać wszystkie płyty na pancerzu. Drobne elementu na razie pominąłem. Do tych elementów z boku wykorzystałem inną technikę, tak zwany suchy pędzel. Mając już wymieszaną farbkę nabieramy ją na suchy pędzel. Nadmiar farby wycieramy w papier do momentu kiedy przy pociągnięciu pędzlem będzie pokrywał farbą wyłącznie wypuklenia. Łatwo to sprawdzić delikatnie przejeżdżając pędzlem po palcu, tak żeby farbą została tylko na liniach papilarnych.

falcon 1warstwa

Na koniec, wszystkie krawędzie i drobne elementy poprawiłem białą farbką. Z wylotów na tyle, fabrycznie moim zdaniem było za dużo czarnego, dlatego w poprzednim kroku to zamalowałem. Teraz znowu wykorzystując technikę suchego pędzla, trochę mocniej przyciskając pędzlem pomalowałem wyloty ciemnobrązową farbką. Został już tylko silnik, którego całą powierzchnię pomalowałem najpierw biała farbką. Następnie lekko rozwodnioną niebieską pomalowałem na około silnika i trochę bardziej rozwodnioną środek jasno niebieską. Zanim ta jasna smuga wyschła, nałożyłem tam również trochę rozwodnioną białą farbę, powtórzyłem to kilka razy zmierzając do środka.

falcon koniec1

Jednak wróćmy do Tie’a. Tutaj trzeba poprawić skrzydła, żeby był ciemniejsze. Szybka dygresja, niestety czarna farbka nie równa czarnej farbce. Ostatecznie wykorzystałem Black Ink od Andrea Color bo był najczarniejszy ze wszystkiego co miałem. Prawdą jest jednak, że trzeba po prostu dorównać do pozostałości washa, który wleciał nam na płaty skrzydła, więc nie ma to aż tak wielkiego znaczenia. Po za tym, czerwoną farbką poprawiłem lasery z przodu i silniki z tyłu, na koniec dodając jeszcze na środku tych elementów pomarańczową kropkę.

tief skrzydla lasery

Na tym można by było już skończyć, ale można zrobić też podobny zabieg co u Sokoła i poprawić szarości. Tutaj jest o tyle wygodniej, że ten podstawowy kolor nie jest takim brudnym odcieniem jak u Falcon’a. Najpierw wszystkie płaskie powierzchnie od góry poprawiamy jasnoszarą farbką, a ostatecznie krawędzie poprawiamy białą. W przypadku Tie ja jeszcze jasnoszarą farbą poprawiłem krawędzie obramowania szyby.

tief koniec

W obu statkach etapem końcowym jest lakierowanie. Gorąco polecam, bo statki są często używane i przykro mogłoby być gdyby Wasza praca poszła na marne. Do całkowitego lakierowania polecam wszelkiego rodzaju akrylowe lakiery matowe przeznaczone do modelarstwa. Gdy już pierwsza warstwa wyschnie, warto jeszcze takie elementy jak lasery, silniki i szyby poprawić lakierem błyszczącym, również akrylowym.

To by było na tyle. Nie wspomniałem jednak jeszcze o ewentualnym zmywaniu farby ze statków. Tych fabrycznych nie warto zmywać, warstwa farby jest tak cienka i niegroźna, że nie zaszkodzi. Jednak jeśli będziecie zmuszeni zmyć swoje dzieła, najlepiej wykorzystać do tego płyn hamulcowy, DOT-3 albo -4, ja biorę 3 bo jest tańszy. Trzymać góra 24h w tym, jednak potem trzeba trochę pracy przy ściąganiu farby z najgłębszych zakamarków. No i zawsze takie czyszczenie osłabia strukturę plastyku. Może nie jakoś bardzo znacznie, ale no nie polecam za często zmywać jednego modelu. No i oczywiście lepiej się mocno przyłożyć do malunku za pierwszym razem.

Jeszcze na sam koniec, krótka zapowiedź co Was czeka w przyszłości. Najbliższe treści pewnie będą dotyczyć tworzenia na statkach efektów zniszczenia, a także, spróbuje pokazać Wam jak wykonać praktyczne i nie praktyczne zmiany(tzw. konwersje). Chciałbym dorzucać też do każdego artykułu jakiś tutorial na konkretne repainty, kilka mam zaplanowanych, ale sam na pewno nie dam rady wymyślać w nieskończoność. Dlatego też, zachęcam Was na wypowiadanie się w TYM(http://www.forum.galakta.pl/viewtopic.php?p=123367#123367) temacie, jakie repainty chelibyście zobaczyć. Wszelkie uwagi dotyczące artykułów są tam także mile widziane, a także śmiało udostępniajcie tam swoje prace. Będę się starał doradzać Wam w tych sprawach.

Tymczasem, niech Wam przyświeca druga część tytułu tego artykułu(joł beng, nie czuje kiedy rymuje) i odnajdźcie nadzieje na przemalowywanie swoich statków! Szczególnie po tym szalonym ataku na Imdaar Alpha, mam nadzieję że zdecydujecie się uhonorować te maszyny które najbardziej były skuteczne w boju, albo zechcecie od razu zwycięskie statki przemalować.

Adios!

Komentarze

comments

5 myśli nt. „Pimp my ship with Off Jenkins – the New Hope!

  1. Pingback: Gregory Smith

  2. Pingback: Y-wing, czyli kosmiczna proca na usługach Rebelii. Epizod pierwszy. | X-Wing Gra figurkowa

  3. Pingback: Pimp my ship with Off Jenkins – Nadawanie imion cz.2 | X-Wing Gra figurkowa

  4. Pingback: Pimp my ship with Off Jenkins – Nadawanie imion cz.1 | X-Wing Gra figurkowa

Dodaj komentarz