Nim rozpoczenie się bitwa (o przygotowaniach do turniejów).

Witajcie.
Chciałbym przybliżyć wam kilka mechanik, którymi ja – jak i pewnie wielu innych graczy – kieruje się przygotowywując się do turnieju.
Zwykle do turnieju szykujemy się już jakiś miesiąc wcześniej – wraz z kumplami z Cracow Machete Squadron siadamy nad rozpiskami, które wymyśliliśmy, analizujemy je – rozgrywamy kilka gier i wymieniamy doświadczenia. Już na etapie treningów punktujemy 1781721_650557038384660_4458724932839509636_omocne i słabe strony rozpisek przeciwnika pomagając mu w zrozumieniu, jak powinien poprowadzić rozgrywkę następnym razem, lub w jaki sposób zmienić rozpiskę, żeby zabezpieczyć się przed możliwymi problemami.
Mam nadzieję, że ten poradnik pomoże przy szykowaniu się do następnego turnieju i być może już w czasie gry przesądzi o waszej wygranej – so stay heavy!

Nim rozpocznie się pogrom – czyli granie turniejowe.

1. Wywiad i rozpoznanie mety

Pierwszą rzeczą od które zaczynamy, to zastanowienie się, gdzie będziemy grać najbliższy turniej. Jeśli jest to turniej wyjazdowy, to staramy się zobaczyć jakich rozpisek używali gracze na ostatnim turnieju tam i jak sobie nimi radzili. Zwykle jest tak, że dane środowisko ma tendencję do grania podobnym archetypami – oczywiście jest sporo osób, które grają czymś innym, ale znajomość nawet połowy rozpisek które będą na turnieju już coś nam daje, a niektórzy nie zmieniają swoich rozpisek dość długo ( w szczególności tych zwycięskich) w związku z czym, jedziemy niejako na gotowy grunt.
Przy turniejach lokalnych sprawa ma się trochę inaczej – tutaj trzeba częściej pochodzić na treningi/lokalne ligii i zobaczyć jakie są tendencje. Pomimo tego, że gramy grupą, to często sami między sobą zaskakujemy się rozpiskami, aczkolwiek raczej wychodzimy z założenia, że lepiej wypunktować komuś słabe strony jego rozpiski, bo sami potem w meczu przeciwko jego „ulepszonej” rozpisce możemy popisać się prawdziwym skillem, albo odnaleźć słabe strony naszej rozpiski i spróbować im zaradzić.
Nie przedłużając – znajomość rozpisek z którymi potencjalnie będziemy walczyć mówi nam wiele. Jeżeli w mecie jest sporo statków które mają dużo kości obrony, może warto pomyśleć nad innym sposobem zadawania obrażeń niż tylko liczeniem na złe rzuty przeciwnika. Jeżeli przeciwnicy latają statkami bez tarcz, to może pomyślimy nad podniesieniem generowanych obrażeń krytycznych, tak, aby szybciej zadać mu więcej szkód. Z koleji, jeżeli przeciwnik lata na „combo”, to przemyśleć w jaki sposób mógłbym skutecznie wyeliminować jego główne źródło ofensywne/defensywne, a jeśli potrzebuje akcji, żeby w pełni wykorzystać potencjał, to może coś stresogennego. Czym lepiej się zabezpieczymy, tym łatwiej będzie nam później.
Gdzie szukać takich informacji? Wbrew pozorom jest ich wiele – zaczynając od wyników z ostatnich turniejów na naszej stronie/forach x-wingowych, przez rozważania na temat rozpisek na grupie FB/forum galakty, po anglojęzyczne portale, gdzie jest wielu pasjonatów analizy cyferek i mety w X-wingu, a stamtąd część graczy czerpie informacje i „kopiuje” rozpiski.

2. Rozpiska

X-Wing_dodatkowe_mini_04Tutaj nadchodzi czas na dokładne przemyślenia i przygotowanie bojowe. Przede wszystkim, zastanawiam się jakimi zasobami dysponuję. U części graczy tutaj pojawia się mały zgrzyt, ale w bardziej zorganizowanych środowiskach (jak np u nas w CMS), czy też na dużych eventach, znajdą się ludzie którzy pożyczą odpowiedni stuff.
Jeżeli siadam nad rozpiską, to przede wszystkim zastanawiam się, czy mam czas na testy i tworzenie zupełnie nowej rozpiski, czy też sprawdzam, czym ostatnio latałem/latali znajomi i spróbuję to tylko dostosować pod siebie i potencjalne statki przeciwników. Po wyjściu trzeciej frakcji pojawiły się w mecie papier-kamień-nożyce (jest powiedzmy 5 archetypów rozpisek i który byśmy nie wybrali, to zawsze bije jeden na głowę, z innym ma pewny łomot, a pozostałe dwa są wyrównane). Jeżeli wiemy, że na turnieju będą raczej same topowe rozpiski z aktualnej mety, to warto zorientować się, których będzie najwięcej i wybrać kontrę na nie, a przynajmniej dostosować swoją rozpiskę do takich match-upów, aby nie mieć pewnej przegranej.

Czasem wystarczy wstawić Instynkt weterana zamiast jakiegoś ofensywnego ulepszenia, innym razem poświęcić jakąś umiejętność w zamian za działo/umiejętność, która zestresuje wroga. Z kolei jeżeli nastawiamy się na rozpiski które będą nas stresowały, to przemyśleć jak szybko można ściągać stres i czy np przewaga inicjatywy coś nam da i możemy wywalić jakieś uber ulepszenie, które w takiej sytuacji by nam niewiele pomogło.
Nie warto też wybierać rozpiski, której nie oblataliśmy (o ile nie czujemy się już bardzo mocni w te klocki) – zawsze lepiej postawić na coś delikatnie słabszego, ale sprawdzonego, niż mocniejszego, ale nieoblatanego w ogóle – bo przegramy pierwsze dwie gry już na samych manewrach. Są tacy, którzy już grają ponad rok w x-winga, a wolą lecieć czymś oblatanym, nawet wrócić do korzeni swoich rozpisek z 2-3 fali, niż lecieć czymś zupełnie nowym od razu na turnieju, bo strata jest bardzo duża. Z drugiej strony, jeżeli mamy oblatane pewne statki, ale w innych formacjach, to stworzenie nowej eskadry bazującej na nowym „przemieszaniu” statków, raczej nie powinno być cieżkie do „ogarnięcią”.

3. Założenia taktyczne

Po wybraniu rozpiski, czas na pewne założenia taktyczne, które pomogą nam się przygotować do turnieju. Tutaj warto zastanowić się samemu (chociaż w grupie łatwiej), jakie będą mocne i słabsze strony potencjalnych meczy. Można tutaj przemyśleć to od strony pewnych archetypów, albo skupić się na konkretnych elementach mechaniki u przeciwników (np stresujący/jonujące działa, jak ominąć autodopalacze, albo jak rozstawić asteroidy przeciwko statkom 360, tak żeby łatwo w nie było strzelać).
Pomocni są tutaj gracze, którzy spędzają sporo czasu na „theory-craftingu”, którzy spędzają część wolnego czasu na obserwowaniu stron poświęconych grze, wyciąganiu wniosków, oglądaniu meczy na Youtube, czy też całych turniejów na Twitchu – to świetni obserwatorzy, którzy mogą podzielić się jakimś podejrzanym trikiem, czy manewrem, dzięki któremu zyskamy chwilową przewagę na stole, a w konsekwencji poprowadzi nas to do zwycięstwa.

RogueSquadron_cover_art4. Cel + inicjatywa => rozstawienie

Odpowiednio przygotowani rozpoczynamy turniej, rozstawiamy się na stole i zerkamy na rozpiskę przeciwnika. Już na tym etapie zaczyna się nasza gra i już teraz musimy się skupić w 100%. Analizujemy czym dysponuje przeciwnik, staramy się do kupy zebrać wszystko o czym do tej pory myśleliśmy o takich rozpiskach, co podpowiedzieli nam znajomi i opracowywujemy strategię zwycięstwa.
Tutaj już wiele zależy od samych graczy i ich umiejętności, ale odpowiednia analiza może zminimalizować ryzyko, które będziemy musieli podejmować w grze.
Pierwszym ważnym krokiem jest wyznaczenie sobie celu gry. Wg moich obserwacji, to zestrzelenie całej floty przeciwnika nie tracąc przy tym nic, to nie tak częsty wynik, jak można było by się tego spodziewać. Zwykle jest on uzyskiwany przez graczy grających dużymi statkami, które w odpowiednim momencie się wycofują z pola walki, lub zwyczajnie dzięki dobrym rzutom i odrobienie szczęścia.
Powinniśmy wybrać statek, który będzie nam najbardziej przeszkadzał i jego obrać za cel ataków – z drugiej strony, warto się zastanowić, czy jego wartość punktowa da nam wystarczającą ilość, aby pokonać przeciwnika, przy ewentualnych stratach. Może łatwiej będzie zestrzelić dwa inne statki i unikać ognia od innych statków przeciwnika, tak aby zdobyć przewagę na stole i zagrać bardziej defensywnie? Co w przypadku, kiedy to my stracimy statek, jako pierwsi – jaki wtedy będzie nasz plan na grę i czy będzie w stanie w ogóle coś zrobić przeciwnikowi. Na wszystkie te pytania warto sobie odpowiedzieć, jeszcze przed rozstawieniem asteroid. Być może inicjatywa odegra kluczową rolę, a może rozstawienie ostatniej asteroidy, tak aby zrobić taki rozstaw planet jaki będzie pasował nam, a nie przeciwnikowi.
Kiedy poukładamy sobie w głowie wszystkie te opcje, czas rozpocząć przygotowania – odpowiednio pod naszą taktykę rozłożyć asteroidy i rozstawić statki, tak, aby jak najlepiej podejść do realizowanej przez nas taktyki – być może będzie to szybki rush na przeciwnika i walka już w drugiej rundzie na zasięgu 3, być może trzymanie pozycji i atak na zasięgu 1 w 3-4 rundzie, a może będziecie próbowali flankować przeciwnika od jednej/dwóch stron, aby uzyskać przewagę taktyczną. Z drugiej strony warto zabepieczyć się przed podobnymi zagrywkami ze strony przeciwnika, w szczególności jeżeli posiada statki stworzone do takiej gry (np Backstaber, czy też scumowy Suhlak).

5. Wynik meczu vs ryzyko

Ostatnim krokiem, w którym bardziej szczęście (którego nigdy nie za wiele) będzie nam potrzebne niż mózg i odpowiednie wyliczenia to kwestia podejmowania ryzyka. Wliczam tutaj wycofywanie się, robienie „dziwnych” manewrów czy też ryzykowanie w kwestii akcji i próby zestrzelenia statku, nim on zrobi to przed nami.
Na wielu mniejszych turniejach spotykam się raczej z przysłowiowym „lataniem do końca” (sam staram się tak grać, bo przecież mam czerpać przyjemność z gry i dać ją też przeciwnikowi). Nie analizuję wtedy, kto wygrywa, czy uciekanie ma większy sens, raczej staram się zestrzelić przeciwnikowi wszystko, choćby miało mnie to kosztować utratę zwycięstwa. Tutaj liczą się też priorytety i nastawienie graczy do danego turnieju – nowi gracze, raczej będą próbowali wygrać nawet mniejsze turnieje i jest to zrozumiałe, bo dzięki temu nabierają pewności siebie – „weterani” czasem odpuszczają, bo przyjechali się przecież dobrze pobawić, a imienne tabliczki mistrzów wiszą w ich domach już od miesięcy.

10494495_538218286279540_2674727479677729587_o

Nie mniej, na turniejach takich jak regionalsy, czy też nationalsy, raczej nikt nikomu już nie odpuszcza i przeciwnik nie obrazi się jeżeli będziemy grali taktycznie – bo on sam grałby dokładnie w taki sam sposób. Tutaj jeżeli jeden z naszych statków ma mało hp i mamy przewagę na stole, to warto nim wycofać, aby nie tracić punktów. Z drugiej strony, jeżeli przegrywamy, a mamy np przewagę w umiejętnościach pilotażu, to próba zaatakowania przeciwnika na zasięgu jeden i zestrzelenia go, nim on zdąży oddać strzał do naszego poobijanego statku może być dla nas zbawienna i wygrać nam grę. Ciężko tutaj o jakieś konkretne porady – ale warto zwrócić na to uwagę, przeciwnik też myśli i może warto mimo wszystko dobić czasem ten poobijany statek, który ma oślepionego pilota, pomimo tego, że mamy w zasięgu 1 inny statek, bo być może w kolejnych rundach nie będzie ku temu okazji i brak zabezpieczenia wyniku zemści się na nas bardziej niż byśmy tego chcieli.

Mam nadzieję, że te kilkanaście zdań wskaże wam drogę ku turniejowym podbojom i już niedługo przeczytam pod artykułem wychwalające mnie pod niebiosy komentarze, ludzi którzy dzięki temu poradnikowi przygotowali się do turnieju w 100% i wreszcie wygrali swoje pierwsze większe zmagania na scenie.

Komentarze

comments

9 myśli nt. „Nim rozpoczenie się bitwa (o przygotowaniach do turniejów).

  1. Pingback: buy chloroquine online

  2. Pingback: what happens if a girl takes viagra

  3. Pingback: latisse vs generic bimatoprost

  4. Pingback: naltrexone tablet price in india

  5. Pingback: viagra generic

  6. Pingback: cialis without doctor prescription

  7. Pingback: viagra 100mg

  8. Pingback: generic ventolin

Dodaj komentarz