Meta i ja, ja i meta

Pofelietonuje sobie dzisiaj, a co! W przerwach między sklejaniem filmów ze swoich meczy z Vassala, a malowaniem(to że nie pisze artykułów o malowaniu nie znaczy że tego nie robie!) wyjątkowo przyda się jakaś odskocznia. Szczególnie, że ostatnio dosyć niemrawo na portalu, a ja na domiar złego rzadko kiedy mam pomysły na pisanie czegokolwiek innego niż zwykle.
Do teraz!

O czym cały tekst będzie? Najogólniej rzecz biorąc jak odnaleźć się w mecie. Postanowiłem dodatkowo przeprowadzić artykuł na zasadzie pytanie-odpowiedź, mam nadzieje, że będzie to ułatwienie nawet dla tych, którzy mogą uznać podobne dywagacje jako czarnoksięstwo.

W ten sposób docieramy do pierwszego pytania, po co gram? Jeśli odpowiadacie, dla zabawy w domu i to mi wystarcza, to już możecie się wycofać z tego artykułu. Będziemy tu mówić o chęci do samodoskonalenia się i rozwijania własnych umiejętności jako gracz.  Będę tutaj bardziej rozpatrywał kwestie stawiania sobie poprzeczki coraz wyżej, kiedy to celem jest osiągnięcie oczekiwanego wyniku – zwycięstwa. W Meczu, w turnieju, nie istotne. Najważniejsze jest żeby stawiać sobie kolejne cele do realizacji i sukcesywnie je wykonywać.

Co zrobić, żeby wygrywać? Na tego rodzaju podstawowe pytanie odpowiedź jest jedna – grać. Regularnie, często i z możliwie różnymi przeciwnikami. Ale to nie wszystko, bo jeszcze ważnym elementem jest odpowiedź na kolejne pytanie.
Gram, ale przegrywam, dlaczego? Bo trzeba właśnie też wyciągać wnioski. To, że sobie znajdziemy eskadrę na listjugglerze, która wygrała kilka turniejów, nie zmienia nas w proplayerów. Aktualnie, jestem przekonany, że w stanowczej większości za sukcesem zwycięzców ostatnich turniejów stoi głównie doświadczenie i umiejętność adaptacji.

W takim razie, czym grać, żeby było dobrze? Inną formą tego pytania jest, co kupić na start? Osobiście zawsze polecam to, co się spodoba. W dużej mierze efekty zależą od naszego zaangażowania, jeśli coś nam przypadnie do gustu, to powinniśmy się skupić na tym, żeby było to grywalne i udowodnić innym, że owszem, można tymi konkretnymi, naszymi ulubionymi statkami, wygrywać. Żeby jednak dotrzeć do tego, czeka dość długa droga, zwykle ciężka i czasami niezbyt zachęcająca.
To były podstawowe pytania, czas najwyższy na coś zaawansowanego.

W ten sposób dochodzimy do fundamentalnych pytań: Co zrobiłem źle i co zrobić, żeby było lepiej? Jeżeli zadajecie sobie takie pytania, to wyśmienicie, znaczy że jesteście chętni do myślenia. A zwykle tak jest, że jak już się myśli to jest to dobry kierunek.
Najważniejsze, wyciągać wnioski. Gdy przygrywasz partie i nie ma opcji żebyś wygrał, nie zaczynaj biadolić, zniechęcać się i rzucać mięsem na każdą stronę z powodu kości. Skup się, jeszcze bardziej, ale na tym jak Twój przeciwnik gra i spróbuj dostrzec w jaki sposób działa. Jeżeli nie potrafisz wyciągnąć na szybko konkretnych wniosków, albo masz problem z dopatrzeniem się u siebie błędów – porozmawiaj z przeciwnikiem po meczu. Tylko nie zadawajcie bardziej doświadczonym graczom pytań w stylu „Jakieś porady?” albo „Co zrobiłem źle?”. Większość westchnie, powie coś w stylu „Nie no, było spoko, po prostu w kilku momentach miałem więcej farta” i odejdzie od stołu. Zagadajcie, spróbujcie zwrócić uwagę na kluczowe momenty w grze i zapytać się o zdanie przeciwnika na ten temat. Mogę Was zapewnić, że po takiej rozmowie, grając następny raz z podobną eskadrą już nie popełnicie takich samych błędów, tylko ewentualnie inne.

Jakie błędy popełniam? Odnośnie powyższego pytania, jakbyście się zastanawiali czy coś oprócz kości może pójść źle. Może i to sporo rzeczy, więc spróbuje Wam nakreślić jak możecie sprecyzować swoje błędy. Po za kostkami, problemem z którym można się spotkać to latanie. Jednak warto zwrócić, że nie rozbija się ono tylko o asteroidy. Warto zastanowić się, czy latamy swoimi statkami na tyle skutecznie, żeby strzelać jak najczęściej, żeby omijać pola rażenia przeciwnika, żeby wykorzystywać na swoje potrzeby asteroidy, czy jak lecimy eskadrą to się bezustannie nie zderzamy. Kolejnym błędem bywają same rozpiski, zależności między statkami oraz wspólne uzupełnianie się to kluczowe elementy dobrego składu, ale temu tematowi poświęcę jeszcze cały akapit. Ostatnim błędem na jaki zwrócę uwagę jest chyba najważniejszy i najpopularniejszy – złe decyzje. W trakcie każdego meczu stajemy naprzeciwko całemu szeregu momentów kiedy musimy podjąć trudniejsze czy łatwiejsze decyzje. Jednak te, które okazują się złe, często decydują ostatecznie o naszym wyniku, a brzemię ich dociskać potrafi przez długi czas. Na tym moim zdaniem powinniście się skupić najbardziej, żeby tych złych decyzji podejmować jak najmniej, a na pewno starać się ich nie powtarzać.

Tak jak obiecałem, jak złożyć dobrą rozpiskę? Wcześniej wspomniałem o tym, żeby wybierać to co nam się spodoba i sprawić żeby było grywalne. W taki sposób zaczynamy tworzyć rozpiski, pokaże na przykładzie. Weźmy pierwszy z brzegu statek – A-wing. Swoim czasem, zanim pojawiły się Asy Rebelii, albo Autodopalacze, statek praktycznie nie używany. Teraz skupiamy się na tym co chcemy osiągnąć wybierając ten konkretny statek – zwracamy uwagę na jego możliwości i zastanawiamy się czy chcemy manewrowego asa, czy może blokujący tani statek, albo może tani nośnik rakiet? W tym momencie warto też wejść na ListJugglera, poprzeglądać jakieś wyniki z turniejów i przyjrzeć się topowym rozpiskom. Wybieramy sobie upatrzonych pilotów i staramy się im dobrać odpowiednie karty rozwinięć – czy skoro domyślnie chcemy zrobić taniego A-winga z rakietami to czy jednak nie warto zrezygnować z Autodopalaczy i wyposażyć statek w Czipy Namierzające? Dużo opiera się na suchych rachunkach, warto było się uczyć matematyki. Jednak trzeba brać również poprawkę na element praktyczny, często i wiele rozpisek wydaje się skuteczne na papierze, ale jak wystawiamy je na stół do gry, wychodzą problemy, których nie przewidzieliśmy – mamy te rakiety protonowe, ale nie wzięliśmy Na granicy ryzyka i nie mamy jak podlecieć do wrogich statków na zasięg 1. Także uwaga, nie tworzyć rozpiski dzień przed turniejem i nie zabierać jej nieprzetestowanej. Kończy się to praktycznie zawsze wielkim zawodem.

Hola hola, ale na początku widziałem meta coś tam coś tam, a tu ani słowa o mecie. Macie mnie, artykuł o mecie samej w sobie nie jest, ale oczywiście o niej też wspomnę, bo kolejne pytanie, na które chce odpowiedzieć, to mam rozpiskę, dobrze mi się nią gra, jak długo to będzie trwało? Niestety nie wszystko trwa wiecznie, rozpiski się przedawniają. Nie wszystkie i nie całkowicie, ale są takie które to spotyka. Są też takie, które wracają w glorii i chwale po dłuuuuugiej nieobecności – świetnym przykładem są aktualne rebelianckie asy. Wiadomo, że na przestrzeni czasu od 2 fali się to dosyć zmieniło, ale idea jest cały czas ta sama. W tym też momencie wchodzi pojęcie mety, która póki co jest wyjątkowo ruchoma. Moim zdaniem, całkiem spora liczba rozpisek, jeśli sobie radziła przed wyjściem nowej fali, będzie sobie radziła też później. Trzeba się po prostu do niej dostosować, może wystarczy jedynie praktykować inne wystawienie i latanie, albo wymienić kartę ulepszeń, może kilka, ostatecznie wymienić statek. Generalnie nie warto się zapłakiwać na wieści o nowej fali i nadchodzących strasznych eskadrach niszczących wszystko, a na pewno nie rezygnować z takich powodów z gry.

Jeszcze jednym pytaniem, dosyć ogólnym, na które w odpowiedzi zawre pozostałe już wątki które chciałbym poruszyć w tym artykule, to jak przygotować się na turniej? Na starcie mocno zaznaczę, że nie popieram jakiś rekonesansów uczestników turnieju i czym grają, uważam, że to nigdy nie powinno być priorytetem. Najważniejsza jest eskadra, którą powinno się mieć opanowaną i granie nią sprawia przyjemność. Dobrze złożona eskadra jest w stanie sobie poradzić z każdą inną mając jedną bądź dwie, które ją kontrują. Tak aktualnie można określić stan mety. Jednak kilka stabilniejszych rozpisek, które wymagają dobrego gracza, który będzie w stanie nimi wygrywać się znajdzie. To też tylko udowadnia, że na wynik mocno przekłada się parowanie w trakcie turnieju, które dzięki aktualnemu systemowi jest losowe przez co nie ma się absolutnie na to wpływu. Losowość jest tutaj równa tej przy kościach.
Ostatnio, zwróciłem również uwagę na drobną rzecz, która wydaje mi się często innym graczom umyka. Przygotowanie fizyczne jest również bardzo ważne, szczególnie kiedy dochodzi się do gry w topach i przy figurkach spędza się 10+ godzin. Warto pamiętać o dotlenianiu się oraz odpowiedniej diecie w trakcie turnieju, żeby pod koniec turnieju nie popełniać bezsensownych błędów.

W ten sposób docieramy do końca tego mojego pisania. Długa droga, jednak mam nadzieję, że znajdzie się chociaż ktoś, kto przeczytał coś ciekawego w tym tekście. Oczywiście w komentarzach śmiało przedstawiajcie swoje wątpliwości do tego co napisałem, postaram się wyjaśnić i w każdą dyskusję się wdam. Szukaliście tutaj odpowiedzi na pytanie, co teraz gra w mecie? No cóż, tak jakoś wyszło, że na to odpowiem mało precyzyjnym WSZYSTKO, ale skoro i tak już dotarliście aż tutaj, to trudno.
Ah, no i jeszcze jakiś ładny obrazek być musi.

BB-8 Thumbs Up

A nawet gif.

Adios

Komentarze

comments

Dodaj komentarz