Jeszcze żywy człowiek

Silne wpływy z muzyki Dezertera zostały do dziś – a fraza, która mi wpadła ostatnio w ucho doskonale pasuje do tego o czym dzisiaj chciałem wam napisać.
Zapraszam do słów kilku o „lataniu na pałę”.

Dawno na portalu nie było nic z serii 2X2B, a dzisiejsza rozmowa z jednym z graczy X-Winga przypomniała mi o ważnym aspekcie latania. Co prawda bez jego zgody, ale pozwolę sobie na cytat: „Wiesz, dla mnie lepiej mniej czasu, bo takie slackery jak Ty beda odsiane. Co 20 rund 1 do przodu leca ;D”. Znam wiele osób, które czerpie przyjemność właśnie z tego – lot na przysłowiową pałę do przodu – najlepiej niech przeciwnik wystawi się na wprost mnie – porzucamy kostkami trochę, a potem zobaczy się co dalej.

nullPrzyznam się szczerze – na początku latałem podobnie, a biorąc do ręki B-wingi jeszcze bardziej utwierdziłem się w tym, że latanie na dogfight jest fajne – 2koio, z zamontowanym zaawansowanym sensorami dawało radę, jak mało kto. Problem z takim lataniem jest tylko jeden – jesteśmy przewidywalni do bólu. Przeciwnik doskonale wie, że próbujemy mu się wbić na ogon i rushować go ile wlezie. Być może problemem są pewne ograniczenia czasowe na turniejach i kwestia tego, że nikt nie chce przedłużać gry, ale właśnie to „latanie 20 rund 1 do przodu” pozwala nam na wypracowanie idealnej pozycji do wejścia w fazę walki.

Nie powiem, że zawsze – bo sam czasem mam chwilę słabości spowodowane zmęczeniem danego dnia, lub kacem po wczorajszej degustacji napojów o wyższej zawartości C2H5OH – ale staram się, jak tylko mogę rozpracować rozpiskę przeciwnika jeszcze przed postawieniem asteroid. Uwzględniam jego i moje diale, a następnie manewruje tak statkami w pierwszych rundach, aby zawsze mieć kilka możliwych ruchów, które będą tak samo opłacalne, a najlepiej jeszcze zmusić przeciwnika do schematu manewrów, który my mu narzucimy (np wciągniecię FS, czy YT w pole 4 asteroid i pozostawienie im wyboru – albo wylatują po za strefę strzału, albo przelatują przez asteroidy).

I właśnie do tego potrzebne mi jest te kilka-kilkanaście pierwszych ruchów, które nie przynoszą żadnej walki, ale właśnie dają mi kontrolę nad planszą – która w tej grze przynajmniej wg mnie, daje najwięcej.

nullPomyślicie – przecież każdy o tym wie itd itd, ale nie po to piszę tego arta i w tym miejscu powrócę do jego tytułu. Zastanówcie się, w jaki sposób ustalacie manewry na statku który ma 5-8, czy 10 życia, a jak na statku, który ma 1 czy 2 życia. Czym bliżej śmierci naszego dzielnego pilota, tym bardziej zwracamy na niego uwagę, staramy się go nie zabić i najlepiej niech ostatkiem sił zada jeszcze jakieś straty nieprzyjacielowi. Dlaczego nie traktować od początku takich statków jak „te umierające”? Gdy jesteśmy w sytuacji podbramkowej, łatwiej nam się skupić i podjąć inteligentniejsze decyzje – nawet jeżeli są one zwykłymi odruchami i nie mają nic wspólnego z wymyślną taktyką i setkami rozegranych partii. Niech nasi piloci, pomimo tego, że jeszcze pełni sił pamiętają o tym, że każde uszkodzenie prowadzi ich nieuchronnie do śmierci.

Pamiętajcie, że każdy pilot cierpi, kiedy jego statek obrywa – a często można tego uniknąć. Jak? Na naszym portalu znajdzie artykuły na temat beczek, dopalaczy, czy przewidywania pozycji przeciwnika. Nie trzeba wiele, żeby uniemożliwić przeciwnikowi strzał, nawet kosztem własnego, tak aby chwilę później wypracować sobie dużo lepszą pozycję, względem przeciwnika, który będzie leciał na pałę, byle by tylko w nas strzelać.

May the Force be with you!

Komentarze

comments

Jedna myśl nt. „Jeszcze żywy człowiek

  1. Pingback: cialis prices

Dodaj komentarz